Dziennik Gazeta Prawana logo

Astroturfing po polsku, czyli spacerowicze z identycznymi świeczkami. Kariera jednego terminu

24 lipca 2017, 14:28
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Protest przed domem Jarosława Kaczyńskiego
Protest przed domem Jarosława Kaczyńskiego/PAP
Najpierw były tłumy spacerowiczów na ulicach, potem protesty "komunistycznych złogów, ubeckich wdów, ludzi zaczadzonych". Teraz w odniesieniu do protestujących przeciwko reformie sądownictwa używa się pojęcia "astroturfing". O co chodzi? Co ono w ogóle oznacza? Jakie są przykłady tego zjawiska?

Astroturfing zawrotną karierę robi od soboty, a jest niczym innym jak eufemistycznym określeniem używanym na nazwanie pozornie spontanicznych działań, których celem jest wyrażenie poparcia lub sprzeciwu dla polityka, idei, produktu, firmy, a nawet wydarzenia.

Czy ktoś wierzy, że przez przypadek wszyscy mają takie same świeczki, a drogi sprzęt audio pojawił się "spontanicznie"? #AstroTurfing

G.Gladyszewski (@GGladyszewski) 22 lipca 2017

Termin pochodzi od angielskiego słowa astroturf – marki sztucznej trawy popularnej w Stanach Zjednoczonych. Z czasem jej nazwa usamodzielniła się na tyle, że dziś z powodzeniem używana jest w marketingu (także politycznym) jako synonim siania sztucznej trawy. Olgierd Annusewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego:

Innym określeniem tego typu działań są też: green marketing, czyli zielony marketing (wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z działaniami z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu) czy np. buzz marketing lub marketing szeptany - oba oparte przede wszystkim na rekomendacjach. 

Narzędzia

W astroturf marketingu obowiązuje kilka podstawowych mechanizmów. Najważniejszy z nich wykorzystuje bardzo stary mechanizm: bazuje na przekonaniu, że jeśli coś zostało zainicjowane spontanicznie, to musi być prawdziwe i – co równie istotne – mieć szczytne cele. A to oznacza, że zarówno motywy, jak i personalia inicjatorów mają, co do zasady, pozostać ukryte. Czytaj: działania mas mają wydawać się niekontrolowane.

– tłumaczy w rozmowie z dziennik.pl Sebastian Drobczyński, ekspert od marketingu politycznego. Jak podkreśla, równie skutecznymi narzędziami w tym przypadku mogą być: black magic, zwany w Polsce czarnym PR czy np. przykrywanie wpadek polityków poprzez natychmiastowe przywoływanie co najmniej dwóch ich sukcesów.

W czasach kiedy internet nie był jeszcze tak popularny, były to także akcje masowego wysyłania listów, organizowania pikiet czy np. inspirowania publikacji w mediach.

Przykłady

Jak do tej pory jednym z najgłośniejszych (książkowych) przykładów była aktywność grupy Working Families for Wal-Mart i jej fałszywy blog Wal-Marting Across America. Rzekomo oddolna organizacja miała wspierać opór sieci handlowej przeciwko związkom zawodowym. W rzeczywistości utworzona została – jak się potem okazało – przez sam Wal-Mart i agencję PR Edelman.

– mówi Sebastian Drobczyński. –– dodaje.

W Polsce takim przykładem, jak podejrzewa dr Olgierd Annusewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, może być np. kampania Andrzeja Dudy w mediach społecznościowych; dokładnie ten jej element, który wymierzony był w Bronisława Komorowskiego. Wytykano mu wtedy m.in. problemy z ortografią czy np. (nad)używano określenia "strażnik żyrandola".

A trwające nadal protesty przeciwko reformie sądownictwa?– dopytuję.
-
- To jedyny argument?
-– kwituje.

Zdaniem TVP protesty przeciwko reformie sądownictwa są w Polsce organizowane przez amerykańskiego miliardera George'a Sorosa i za jego pieniądze – to on miał opłacać opozycję, by obalić rząd Prawa i Sprawiedliwości. Manifestacje miały być odgórnie przygotowane, czego dowodem ma być fakt, że jej uczestnicy trzymają w rękach podobne świeczki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj