Podczas debaty Instytutu In Europa Szczerski był pytany o możliwość zwiększenia roli prezydenta w polityce europejskiej w kontekście ostatniego wywiadu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
W rozmowie z "Gazetą Polską" Kaczyński, nawiązując do współpracy między nim jako ówczesnym premierem a ówczesnym prezydentem Lechem Kaczyńskim, przypomniał, że dominującą rolę w tamtych czasach w sprawach zagranicznych odgrywał prezydent. - podkreślił.
Szczerski zaznaczył, że "od czasu prezydentury śp. prof. Lecha Kaczyńskiego mieliśmy do czynienia z jeszcze jednym ważnym wydarzeniem w tym względzie - z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego".
W związku ze sporem kompetencyjnym pomiędzy prezydentem Lechem Kaczyńskim a premierem Donaldem Tuskiem w 2009 r. TK orzekł, że głowa państwa może brać udział w szczycie, ale to premier przedstawia polskie stanowisko ustalone uprzednio przez rząd.
- wymieniał Szczerski.
Jak zauważył, z powodu traktatu lizbońskiego i specyficznego charakteru polityki europejskiej "ona zawsze będzie w polskich warunkach administracyjnych związana z polityką rządu".
W ocenie prezydenckiego ministra przedmiotem do dyskusji pomiędzy każdym premierem, a każdym prezydentem może być to, czy rząd będzie wnioskował do prezydenta, by przedstawiał stanowisko polskich władz na posiedzeniach Rady Europejskiej. - mówił.
Szczerski podkreślił, że administracja prezydenta jest liczebnie dość ograniczona i organicznie związana z funkcjonowaniem aparatu administracji rządowej.
- zaznaczył. Jak dodał, w biurze spraw zagranicznych prezydenckiej kancelarii zatrudnionych jest nie więcej niż 15 pracowników merytorycznych. - zaznaczył szef gabinetu prezydenta.
Dodał, że inną konfigurację mogłaby umożliwić zmiana konstytucji, co ma być przedmiotem proponowanego na przyszły rok przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum.