Według Onetu, gdy 19 stycznia w Warszawie był Thomas Yazdgerdi z Departamentu Stanu, w MSZ podjęła go delegacja na czele z Maciejem Pisarskim, pełnomocnikiem do spraw kontaktów z diasporą żydowską. - napisał portal.
Jak pisał Onet, "notatka z MSZ nie dotarła na czas do kluczowych osób w państwie". - zaznaczył portal. Sejm przyjął nowelizację ustawy o IPN 26 stycznia.
Cichocki pytany o tę sprawę w TVN24 zaznaczył, że "wiele innych notatek docierało na czas". - zaznaczył wiceszef MSZ. Dopytywany, czy "MS wcześniej powinno było wiedzieć o zastrzeżeniach", odpowiedział:.
Jak dodał, "posługiwanie się takimi notatkami w kontaktach z prasą nie tylko jest łamaniem prawa i powinno spotkać się z zawieszeniem poświadczeń bezpieczeństwa przez kontrwywiad dla tych osób, ale też jest dowodem skrajnej nieodpowiedzialności".
- powiedział Cichocki.
Dopytany, czy w tej sprawie "MS zachowuje się nie ok", zastrzegł, że nie miał tego na myśli. - zaznaczył Cichocki.
Jak dodał, przedstawiciel MS w polskim zespole ds. dialogu prawno-historycznego "odegrał kluczową rolę w rozmowach" ze stroną izraelską i "jest lokomotywą tego zespołu".
W zeszłym tygodniu w Jerozolimie doszło do pierwszego spotkania polskiego zespołu ds. dialogu prawno-historycznego z jego izraelskim odpowiednikiem. Zespoły Polski i Izraela powstały zgodnie z ustaleniami, jakie zapadły w rozmowie szefa polskiego rządu Mateusza Morawieckiego z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, do której doszło w związku z sytuacją wokół nowelizacji ustawy o IPN. Polska delegacja opuściła Izrael w piątek. Cichocki przewodniczył polskiemu zespołowi.