W niedzielę ulicami Lwowa przeszedł marsz zorganizowany przez nacjonalistyczną partię Korpus Narodowy, który miał upamiętnić rocznicę śmierci dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) Romana Szuchewycza. Jak podawały lokalne media, akcja odbyła się pod antypolskimi hasłami. "Nasza ziemia – nasi bohaterowie!", "Pamiętaj cudzoziemcze, że gospodarzem jest tu Ukrainiec!" – wykrzykiwali jego uczestnicy. "Miasto Lwów nie dla polskich panów" – głosił napis na jednym z transparentów.
Do sprawy odniósł się we wtorek polski resort spraw zagranicznych, który - jak wskazano w komunikacie - z zaniepokojeniem odnotował przebieg manifestacji zorganizowanej przez Korpus Narodowy pod hasłami "Lwów nie dla polskich panów" i "do kogo należy Lwów", "co zostało przekazane kanałami dyplomatycznymi stronie ukraińskiej".
Resort wskazał, że treści, zawarte w kolportowanych przed tym wydarzeniem ulotkach "w sposób oczywisty zakłamują wspólną, polsko-ukraińską historię". - podkreślono w komunikacie.
Ministerstwo wyraziło jednocześnie zaniepokojenie "zaostrzeniem narracji części środowisk politycznych Ukrainy wobec Polski i Polaków". - czytamy w komunikacie.
Dodano w nim, że resort jest gotowy do dalszego dialogu o kwestiach prawnych wynikających z przeszłości.
Na Ukrainie niezadowolenie wywołała nowelizacja ustawy o polskim Instytucie Pamięci Narodowej (IPN), która dopuszcza m.in. wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. W lutym parlament w Kijowie przyjął specjalne oświadczenie, w którym potępił nowelizację i uznał, że może ona wzmocnić nastroje antyukraińskie w Polsce.