W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził, że pytaniami prejudycjalnymi skierowanymi do niego przez Sąd Najwyższy zajmie się w trybie przyśpieszonym. Jak jednak wynika z informacji DGP, już niedługo może się jednak okazać, że nie będzie miał się czym zajmować. A to dlatego, że SN sam wycofa z TSUE swoje pytania.
Przypomnijmy, SN zapytał TSUE, czy przepisy dotyczące przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku są do pogodzenia z unijnymi regułami. Jednocześnie zdecydował o zawieszeniu stosowania niektórych z tych regulacji, co ma zabezpieczyć status prawny sędziów SN, którzy zostali objęci obniżeniem wieku przechodzenia w stan spoczynku. Pytania te SN sformułował, mówiąc w dużym skrócie i uproszczeniu, przy okazji rozpatrywania zażalenia od wyroku Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, które wpłynęło do SN w połowie kwietnia. Autorem tego zażalenia jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Jaśle. Jak jednak ustalił DGP, po kilku miesiącach od skierowania sprawy do SN ZUS się rozmyślił i cofnął swoje zażalenie.
– – mówi Krzysztof Michałowski z biura prasowego SN.
Wygląda więc na to, że SN nie będzie miał wyjścia i w niedalekiej przyszłości będzie musiał umorzyć postępowanie w tej sprawie, a tym samym uchylić swoje postanowienie o zwróceniu się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi. Te bowiem nie mogą być zadawane w oderwaniu od toczącego się przed sądem postępowania. Innymi słowy: skoro sprawa została umorzona, to udzielenie odpowiedzi przez TSUE staje się zbędne.
Co ciekawe, w niedługim czasie po wycofaniu zażalenia przez ZUS, bo zaledwie po dwóch dniach, do SN z wnioskiem o umorzenie postępowania oraz o uchylenie postanowienia dotyczącego skierowania pytań do TSUE, zwróciła się prokuratura krajowa. Z uzasadnienia tego wniosku wynika z kolei wprost, że o cofnięciu zażalenia PK dowiedziała się bezpośrednio od ZUS.
– – zauważa Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie.
Dlatego też jego zdaniem nasuwa się pytanie, czy przypadkiem nie doszło do nienaturalnej kooperacji między dwoma podmiotami zależnymi od władzy wykonawczej.
I jeszcze jedno: dlaczego ZUS akurat teraz zdecydował się cofnąć zażalenie, skoro do tej pory konsekwentnie bronił swojego stanowiska w sprawie, na skutek czego sprawa zawędrowała aż do SN?
– – zauważa oławski sędzia. Chodziło po prostu o postawienie SN pod ścianą i zmuszenie go do wycofania pytań prejudycjalnych z TSUE.
Na razie nie wiadomo, kiedy do tego dojdzie. Jak informuje Krzysztof Michałowski z SN, w sprawie prowadzone są na razie czynności – odpisy pisma ZUS Oddział w Jaśle zostały przekazane pełnomocnikowi ubezpieczonego oraz prokuraturze krajowej, a w związku z pismem procesowym prokuratora SN zwrócił się do prokuratury krajowej o nadesłanie jego odpisów celem przesłania ich stronom postępowania. Ponadto akta sprawy znajdują się obecnie w Luksemburgu, więc ich sprowadzenie z powrotem do SN też zajmie trochę czasu.
Osoby, z którymi rozmawialiśmy, wskazują jednak, że SN może grać na zwłokę i to, że taktyka wycofania skargi ZUS z SN, a tym samym pytań SN z TSUE, wcale nie musi się powieść.
Polskiemu rządowi sprzyja dość wolne tempo prac w TSUE. Bo choć pytania mają być rozpatrywane w trybie przyspieszonym, to termin rozprawy został wyznaczony dopiero na 12 lutego. To oznacza, że TSUE może nie zdążyć ocenić tej sprawy. W takim razie przeciwnikom reformy PiS zostaje skarga Komisji Europejskiej. Choć KE ogłosiła tydzień temu, że z nią występuje, to formalnie wciąż nie trafiła do TSUE. Cały czas nie jest znana także jej treść. Wiadomo, że komisja wystąpiła o „zarządzenie środków tymczasowych celem przywrócenia w polskim Sądzie Najwyższym stanu sprzed 3 kwietnia 2018 r.”. Jednak nie wiadomo, co w praktyce miała na myśli. Rząd jest przygotowany na to, że TSUE może podjąć decyzję w sprawie środka bez proszenia polskiej strony o odniesienie się do argumentów Brukseli.
Na razie w proces nominowania nowych sędziów do SN zaingerował NSA. W końcówce zeszłego tygodnia sędziowie NSA uwzględnili cztery wnioski o zabezpieczenie i wstrzymali wykonanie uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie powołania sędziów Sądu Najwyższego. Dotyczyły one dwóch z Izby Karnej, jednego z Cywilnej i jednego z Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Sędziowie nie wstrzymali wniosków do Izby Karnej. Pytanie, na ile wyhamuje to proces nowych nominacji.
– – mówi wiceszef kancelarii Paweł Mucha.
Wskazuje przy okazji, że ustawa o KRS przewiduje, że prawomocne zaskarżenie może wystąpić jedynie wtedy, gdy wszyscy zainteresowani złożą odwołania.