Migalski dla dziennik.pl: PiS udawało w tej kampanii PO z 2011 r., a Platforma - PiS z ostatnich lat

| Aktualizacja:

"Taśmy nie zmieniły naszych preferencji wyborczych, ale to m.in. za ich sprawą po głosowaniu dojdzie wśród polityków do małej wojny na szczycie. PiS grał w tej kampanii rolę dobrego gospodarza, a PO co chwila dokładała do pieca nowe emocje - ocenia politolog, dr Marek Migalski. I przekonuje, że frekwencja w niedzielnych wyborach pobije wszelkie rekordy. Bo to nie tylko bitwa o samorządy, ale referendum wobec władzy PiS.

wróć do artykułu