9 listopada Sejm uchwalił zmiany w kilku ustawach w związku ze wzmocnieniem nadzoru oraz ochrony inwestorów na rynku finansowym. W piątek senacka komisja budżetu i finansów zarekomendowała przyjęcie noweli bez poprawek. Wniosek o jej odrzucenie zgłosił senator Kazimierz Kleina (PO), nie zyskał on jednak poparcia komisji. Senatorowie PO zapowiedzieli poprawki, m.in. proponujące wykreślenie artykułu ustawy, umożliwiającego przejmowanie banków znajdujących się w kłopotach przez inne banki.

Zdaniem PO artykuł ten ma najprawdopodobniej związek z zarzutami korupcyjnymi, jakie pod adresem b. szefa KNF Marka Chrzanowskiego wysunął właściciel Getin Noble Banku i Idea Banku Leszek Czarnecki w związku z ich nagraną i opublikowaną przez "Gazetę Wyborczą" rozmową z marca br. Został bowiem zgłoszony przez klub PiS dopiero w ramach drugiego czytania w Sejmie. Zdaniem senatorów PO artykuł ten może być niekonstytucyjny.

Mucha pytany był czy prezydent Andrzej Duda przygląda się pracy nad nowelą ustawy o KNF, czy tutaj nie ma wątpliwości. - Ja się nie chcę wypowiadać w toku prac legislacyjnych (...). Jeżeli prace będą zakończone, ustawa trafi do Kancelarii Prezydenta RP, to tak jak w przypadku każdej innej ustawy będzie przeprowadzana weryfikacja i pan prezydent będzie podejmował decyzje co do tego, czy złożyć podpis, czy ewentualnie jakieś inne działania podejmować, które są w ramach jego prerogatyw na gruncie konstytucji - odpowiedział minister.

Na pytanie, czy prezydent monitoruje sytuacje po wtorkowym artykule w "GW" odparł: "Oczywiście, że prezydent monitoruje sytuację. Przygląda się temu co się dzieje wokół sprawy KNF. Na bieżąco śledzimy i doniesienia i działania, jakie są podejmowane w tej sprawie przez organy państwa".

- Z jednej strony mieliśmy do czynienia z szybką rezygnacją, dymisją Marka Chrzanowskiego i to jest dobra informacja, że tutaj sprawnie nadzór finansowy funkcjonuje, jest już p.o. szefa KNF, mamy działania służb. Wiemy, że w dniu, w którym informacje zostały ujawnione pan premier Mateusz Morawiecki zebrał szefów służb. Mieliśmy do czynienia z działaniami CBA i z działaniami prokuratury. Wiemy, że Prokurator Generalny osobiście się zaangażował także w nadzór nad tym śledztwem. Wiec toczy się postępowanie karne - zauważył wiceszef Kancelarii Prezydenta.

- Ja bym też nie przesądzał pewnych rzeczy, dlatego, że mamy do czynienia z enuncjacjami prasowymi. Mamy do czynienia z informacją dotyczącą rzekomej treści rozmowy. Natomiast wiemy już, że jeżeli chodzi o materiał dowodowy były już jakieś sygnały ze strony prokuratury by wszystkie oryginalne nośniki były dostarczone, żeby ten materiał był zbadany przez biegłych. Wiemy zresztą kolejną rzecz, że ta rozmowa miała miejsce w marcu, a zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone w listopadzie - zaznaczył minister.

- Z drugiej strony zaczynamy się odnosić do cytatów z pana przewodniczącego Leszka Czarneckiego, a przecież on, który nagrywał, wiedział, że nagrywa i to, że się teraz cytuje i powołuje, jako źródło informacji to, co powiedział pan Czarnecki jest też swoistym paradoksem, bo on te rozmowę utrwalał pewnie mając określone cele. Wiemy, że (Czarnecki) to jest wytrawny biznesmen, który pewnie jakąś motywacją w całej tej sytuacji kierował - dodał.

Mucha odniósł się także do osoby wymienianego w artykule przedstawiciela prezydenta w KNF, szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Zdzisława Sokala. - Jeżeli chodzi o pana Zdzisława Sokala, to nie ulega wątpliwości - on to wyjaśniał także na konferencji prasowej - jako prezes BFG dba o to, żeby te obowiązki, które są mu przypisane były realizowane jak najlepiej. I tutaj nie ma zastrzeżeń w świetle ujawnionych informacji do działalności pana prezesa Sokala - powiedział minister. - Też nie możemy robić tak, że uznajemy w danym momencie fragment dany wypowiedzi za absolutnie pewny, przesądzony, a z drugiej strony uznajemy, że tamta cała sytuacja jest wadliwa - zaznaczył Mucha.

- Oczywiście, że taka rozmowa, którą prowadził - o ile jest prawdziwa - Leszek Czarnecki z Markiem Chrzanowskim nie powinna mieć miejsca, i stąd dymisja Marka Chrzanowskiego - dodał.

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, przewodniczący KNF w marcu 2018 r. zaoferował przychylność dla tego banku w zamian za około 40 mln zł; Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. We wtorek Chrzanowski złożył dymisję z funkcji przewodniczącego KNF. Premier Mateusz Morawiecki dymisję przyjął.

Według "GW" z nagrania, którego stenogram Czarnecki - właściciel Getin Noble Bank i Idea Bank - przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Chrzanowski proponował mu następujące przysługi: usunięcie z KNF Sokala, bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo; złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

"GW" przytoczyła również słowa Chrzanowskiego dotyczące Sokala. - Między nami, to Zdzisław ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść za złotówkę, zostać przejęty przez jeden z tych dużych banków i on chciałby dokapitalizować to kwotą dwóch miliardów złotych. Czyli ten bank, który to przejmie. I to jest jego wizja rozwiązania sprawy i nas atakuje za każdą decyzję, którą podejmujemy pozytywną w stosunku do banku u prezydenta, u premiera. No, ja zrobię wszystko, żeby doprowadzić do wyjaśnienia tej sytuacji, bo to nie jest postawa, jak pan widzi, szczególnie zdrowa, tak? - miał mówić Chrzanowski.