- Wczoraj rano, kiedy obudziłam się, wiedziałam, że to siedem tygodni od morderstwa pana prezydenta Pawła Adamowicza. Dopiero w tę wczorajszą niedzielę z całą mocą zdałam sobie sprawę z tego, że trzeba będzie go zastąpić. Bez was tego nie zrobię, proszę was wszystkich o wsparcie i pomoc. Wiem, że ta niedziela wyborcza dla wielu z nas była kolejnym etapem oswajania smutku po stracie - mówiła nowo wybrana prezydent Gdańska na konferencji prasowej.

Reklama

- Kochane gdańszczanki, kochani gdańszczanie, proszę o konstruktywną krytykę, proszę o wsparcie i pomoc, ale proszę też o to, żebyśmy tak, jak w ciągu ostatnich siedmiu tygodni umieli być wspólnotą, żebyśmy nadal w tym trwali, żebyśmy byli lepsi dla siebie, uśmiechali się do siebie częściej, umieli wpuścić czekającego na wjazd kierowcę albo umieli jeździć na suwak. Wiem, że potrafimy to zrobić, to wszytko zależy od naszego codziennego wyboru, naszych osobistych decyzji - kontynuowała Dulkiewicz.

Podziękowała też mieszkańcom miasta za udział w niedzielnych wyborach. - Bardzo dziękuje każdemu z 139 tysięcy 790 głosujących, którzy mi zaufali, uwierzyli, że jestem w stanie udźwignąć ciężar tych obowiązków - powiedziała Dulkiewicz.

Podziękowała również osobom pracującym w 196 Obwodowych Komisjach Wyborczych w Gdańsku. - To są prawdziwi obywatele, którzy zarówno w ciągu dnia pracowali przy prowadzeniu wyborów, jak i w ciągu w nocy liczyli głosy (...). To prawdziwy przykład obywatelskiej postawy, kiedy wspólnie troszczymy się o to, by procedury demokratyczne działy się bez trudności - powiedziała.

Urzędnicy gdańskiego Ratusza powitali rano Aleksandrę Dulkiewicz odśpiewaniem "Sto lat" i brawami - relacjonuje RMF FM. - Bardzo wam dziękuję. Ale wiecie, że ważne zadanie przed nami? I bez was nie dam rady - odpowiadała z uśmiechem Dulkiewicz. - Proszę: pracujmy z całą mocą dla naszych mieszkanek i mieszkańców. (…) Pomóżcie! - zaapelowała, na co urzędnicy odpowiedzieli chóralnym "Pomożemy!" i brawami.

W wyścigu o prezydencki fotel Dulkiewicz pokonała 51-letniego reżysera filmów dokumentalnych Grzegorza Brauna, który startował z własnego komitetu wyborczego i otrzymał 11,86 procent poparcia oraz liczącego 46 lat, wystawionego przez KWW "Odpowiedzialni-Gdańsk" działacza katolickiego i przedsiębiorcę budowlanego Marka Skibę, na którego zagłosowało 5,92 procent wyborców.

Przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska były wynikiem wygaśnięcia mandatu długoletniego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który zmarł 14 stycznia, po tym jak dzień wcześniej został zaatakowany nożem w czasie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W przeprowadzonych w niedzielę przedterminowych wyborach Dulkiewicz wystartowała jako kandydatka bezpartyjna - z Komitetu Wyborczego Wyborców "Wszystko dla Gdańska". Zapleczem dla tego komitetu było Stowarzyszenie Wszystko dla Gdańska założone przez Adamowicza przed ubiegłorocznymi – wygranymi przez niego, wyborami samorządowymi.

Po tym, jak Platforma Obywatelska nie poparła Adamowicza w staraniach o reelekcję i wystawiła swojego kandydata, Dulkiewicz zrzekła się członkostwa w Platformie Obywatelskiej, do której należała od lat i objęła funkcję szefowej sztabu wyborczego Adamowicza.

Dulkiewicz sama o sobie mówi, że – jako samorządowiec, dojrzewała pod mentorską opieką Pawła Adamowicza, który sprawował funkcję prezydenta Gdańska nieprzerwanie od 1998 do 2019 r. W kampanii wyborczej, która poprzedziła niedzielne głosowanie, podkreślała, że staruje, bo chce "kontynuować pracę poprzednika".

Dulkiewicz po wynikach sondażowych: Nie wiemy, kto wygrał. Głosy z sali: Wiemy!

Już teraz dziękuję za każdy głos; gorąco chcę podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w głosowaniu niezależnie od tego, na kogo oddali swój głos - mówiła podczas wieczoru wyborczego w niedzielę Dulkiewicz.

- Drogie gdańszczanki i drodzy gdańszczanie, nie wiemy, kto został wybrany prezydentem naszego miasta... - zaczęła Aleksandra Dulkiewicz, a z sali odezwały się entuzjastyczne głosy: Wiemy!

- Zapewne rano wszystko będzie jasne. Już teraz jednak dziękuję za każdy głos. Gorąco chcę podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w głosowaniu, niezależnie od tego, na kogo oddali swój głos - mówiła dalej Dulkiewicz.

Reklama

Jak wskazała "ważne jest to, że poszliśmy na wybory". - Dziękuję za zaangażowanie wszystkim, którzy uwierzyli, że jestem w stanie udźwignąć ciężar obowiązków - powiedziała Dulkiewicz.

- Dziękuję za wszystkie wyrazy życzliwości, solidarności, wsparcia, których doświadczam codziennie chodząc po ulicach Gdańska, otrzymując od Was wiadomości, smsy wszystkimi możliwymi drogami. Dziękuję braciom samorządowców, którzy wsparli mnie i służą dobrą radą - dodała.

Podziękowała także bliskim zamordowanego prezydenta Pawła Adamowicza, jego żonie Magdalenie i bratu Piotrowi. - Za to, że bez wahania poparliście decyzję o ubieganiu się o urząd prezydenta Gdańska i wsparliście mnie na każdym kroku w kampanii wyborczej - mówiła.

Piotr Adamowicz obecny na wieczorze wyborczym Aleksandry Dulkiewicz życzył jej powodzenia i zaapelował do gdańszczan: - Ona będzie potrzebowała wsparcia, poparcia i pomocy (...), ją czeka pięć lat i proszę o wsparcie przez te pięć lat - mówił.

Wałęsa zagłosował w bluzie "Konstytucja"

- Kontynuuję rozwój Gdańska, wybory rozstrzygną się w I turze – powiedział w niedzielę po głosowaniu w przedterminowych wyborach na prezydenta Gdańska Lech Wałęsa.

Lech Wałęsa pytany przez dziennikarzy po oddaniu głosu w lokalu wyborczym na terenie Uniwersytetu Gdańskiego, czy był to dla niego trudny wybór, odpowiedział, że nie. - Ja byłem zdeklarowany, dla mnie nie było tu wyboru jakiegoś, kontynuuję rozwój Gdańska - stwierdził były prezydent, który do lokalu wyborczego przybył w bluzie z napisem "Konstytucja".

- Chciałbym, żeby frekwencja wyborcza była ponad 50 procent, ale myślę, że będzie ok. 30 procent. 20 lat temu mówiłem, że powinniśmy przeorganizować społeczeństwo: żadnego PO, żadne PiS-y na te czasy. Trzeba zorganizować zgodnie z przekrojem społecznym – wtedy każdy by wiedział na kogo głosuje i co to znaczy, a ponieważ jesteśmy źle zorganizowani, po staremu, to ludzie w większości nie wiedzą na co głosować – mówił Wałęsa.

Były prezydent jest przekonany, że niedzielne wybory rozstrzygną się w I turze. - Wybór, moim zdaniem, jest oczywisty – dodał.

- No, smutne są (te wybory). Gdyby mnie posłuchał (Paweł Adamowicz) i kandydował na prezydenta państwa – to mu proponowałem, to prawdopodobnie nie byłoby tego nieszczęścia, ale tak polubił Gdańsk, że został w nim – powiedział Wałęsa.