Witczak w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie skierował do premiera Morawieckiego trzy zasadnicze pytania, na które oczekuje odpowiedzi. - Czy pomiędzy bankami lub innymi spółkami z grupy Santander, a Mateuszem Morawieckim są jeszcze jakiekolwiek rozliczenia finansowe, jeśli tak, to jakie? - pytał poseł PO-KO.

Witczak chce też wiedzieć, czy jakikolwiek bank lub inna grupa, czy spółka z grupy Santander jest zobowiązana po spełnieniu jakichkolwiek warunków do pełnienia świadczenia pieniężnego, bądź nie pieniężnego na rzecz Mateusza Morawieckiego. Jeśli tak, to jakiego i kiedy? - pytał Witczak.

Poseł pytał także, czy premier Morawiecki posiada jakieś konto dla niego przygotowane o charakterze powierniczym, lub konto osobiste w jakimkolwiek banku grupy Santander, które nie zostało ujawnione w oświadczeniu majątkowym. - Jeśli tak, to czy są na nim zdeponowane jakieś środki, które teoretycznie miałaby być w przyszłości przekazane byłemu prezesowi grupy Santander w Polsce, byłemu prezesowi Mateuszowi Morawieckiemu - pytał Witczak.

Dworczyk powiedział dziennikarzom w Sejmie, że są to jakieś pomówienia i bzdury. Nie ma żadnych tajnych kont, nie ma żadnych warunkowych umów - podkreślił szef KPRM. Z jednego powodu jest mi przykro dlatego, że czymś normalnym jest spór polityczny w Polsce, który toczymy, to jest cecha demokracji, ale podważanie autorytetu premiera, niezależnie kto w danym momencie funkcję Prezesa Rady Ministrów pełni, jest czymś niedobrym - zaznaczył Dworczyk.

Premier Morawiecki w wywiadzie dla tygodnika "Sieci" powiedział, że odchodząc z BZ WBK (obecnie Santander) nie dopominał się i nie wziął żadnej odprawy. Szef rządu tłumaczył, że dokonali z żoną podziału majątku, bo jako prezes banku, a później na polu działalności politycznej nie chciał mieć nic wspólnego z działalnością gospodarczą.

Odchodząc z banku w listopadzie 2015 roku ani się nie dopominałem, ani nie wziąłem żadnej odprawy. Być może gdybym negocjował jakąś odprawę, to bym otrzymał. Nie wiem. Pracodawca zachował się bardzo w porządku i zgodnie z przepisami. Ja również. Nie otrzymałem też żadnej odprawy później. Z pracy w banku zrezygnowałem sam i przeszedłem do służby publicznej będąc całkowicie niezależnym finansowo. Sprzedałem też akcje banku w 2017 roku. Wszystko można wyczytać w składanych przeze mnie oświadczeniach majątkowych - zapewnił szef rządu.

Pytany o zawartą w swoim oświadczeniu majątkowym informację o posiadanych uprawnieniach do akcji Santandera i uprawnieniach "kwotowych" potwierdził, że je posiada.

Nie wiem, czy one się zmaterializują ani nie orientuję się, jaki jest ich status. Są na pewno związane z mierzalnymi, obiektywnymi kryteriami. Nota bene, piszę też w oświadczeniu o prawach do odroczonych premii, które są częścią otrzymywanego w przeszłości wynagrodzenia i które już zostały zresztą ujęte we wszystkich sprawozdaniach rocznych Banku Zachodniego WBK w latach, kiedy tam pracowałem - powiedział.

Pytany o akcje Banku Zachodniego WBK przyznał, że posiadał takie. To była część pakietu menedżerskiego. Sprzedałem je, zapłaciłem należny podatek, zawarłem wszystko w oświadczeniu. Trzeba też pamiętać, że zarówno przyznawane akcje, jak i premie, podlegają bardzo rygorystycznym przepisom, tzw. Bazylea III i warunki ich realizacji w instytucjach finansowych są ściśle monitorowane przez Komisję Nadzoru Bankowego - zaznaczył.