Lubnauer w Polskim Radio 24 była pytana o zarzuty Pawła Kukiza, że Nowoczesna po to chce się połączyć z PO, żeby uciec przed swoimi długami, które w takim przypadku przejmie Skarb Państwa.

Szefowa Nowoczesnej zapewniała, że "państwo nie odpowiada za długi partii". Wyjaśniła, że zgodnie z ustawą o partiach politycznych, "państwo odpowiada tylko za koszty likwidacji, a Skarb Państwa nie przejmuje długów". - Tylko koszty likwidacji przechodzą na Skarb Państwa, czyli urzędnicze, np. to, że trzeba partię wyrejestrować - dodała.

Zdaniem Lubnauer "nie jest prawdą, że ktokolwiek cokolwiek dołożył do Nowoczesnej, raczej kilkanaście milionów zaoszczędził skarb państwa na Nowoczesnej".

Lubnauer tłumaczyła, że "na skutek werdyktu wyborczego Nowoczesna zyskała prawo do subwencji w wysokości 20 kilku mln zł w ciągu czterech lat". - Większość z tego straciliśmy ze względu na pomyłkę Michała Pihowicza, pełnomocnika partii, który prawidłowo nazwał nazwę rachunku, a źle wziął numer z drugiego rachunku. Spowodowało to, że straciliśmy całą subwencję - przypomniała. Wobec tego, zdaniem Lubnauer "nie ma innej partii, na której państwo zyskałoby tyle, co na Nowoczesnej".

Lubnauer mówiła również, że "państwo nie wypłaciło Nowoczesnej jednej transzy z subwencji, którą powinno nam wypłacić w swoim czasie". Jak poinformowała sprawa ta toczy w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu.

Szefowa Nowoczesnej mówiła, ze obecnie partia płaci na bieżąco swoje zobowiązania. - Mamy prawo do jeszcze jednej raty subwencji, więc te pieniądze z tej raty pójdą na zobowiązania, a po drugie nie likwidujemy Nowoczesnej - dodała.

W grudniu 2018 r. zarząd Nowoczesnej przyjął dymisję Michała Pihowicza z funkcji skarbnika partii. Rezygnacja Pihowicza związana była z odrzuceniem przez PKW sprawozdania finansowego Nowoczesnej. Wcześniej Sąd Najwyższy oddalił skargę Nowoczesnej i podtrzymał decyzje PKW.

PKW odrzuciła sprawozdanie Nowoczesnej ponieważ partia niezgodnie z przepisami przelała pieniądze z rachunku partii bezpośrednio na konto komitetu wyborczego. Tymczasem zgodnie z Kodeksem wyborczym pieniądze te najpierw powinny trafić na konto funduszu wyborczego partii, a dopiero stamtąd przelane powinny zostać na konto komitetu wyborczego.

Za przelew odpowiedzialny był Pihowicz - ówczesny skarbnik Nowoczesnej - który był także pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego partii w kampanii wyborczej 2015 r.

Sąd Najwyższy skierował pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego dotyczące przepisów, na podstawie których PKW odrzuca sprawozdania finansowe partii politycznych. Decyzję podjęto na kanwie skargi Nowoczesnej na odrzucenie takiego sprawozdania za 2017 r.

Subwencja - wypłacana przez całą kadencję, do następnych wyborów - jest wyliczana na podstawie wzoru zawartego w ustawie o partiach politycznych. Za każdy głos w przedziale do progu 5 proc. partia otrzymuje 5,77 zł. Jeśli partia osiągnęła lepszy wynik, za głosy w przedziale od 5 proc. do 10 proc. dostaje 4,61 zł. Jeśli przekroczyła próg 10 proc. za każdy głos do 20 proc. otrzymuje 4,04 zł. Natomiast za głosy powyżej 20 proc. do progu 30 proc. już tylko 2,31 zł. Partia, która zdobyła poparcie więcej niż 30 proc. wyborców, za głosy powyżej tego progu dostaje 87 gr.

Partie otrzymują subwencję w rocznych transzach przez całą kadencję parlamentarną. Dodatkowo partie, które wprowadziły swoich kandydatów np. do Sejmu, otrzymują dotację, czyli zwrot za nakłady poniesione na kampanię wyborczą.