Mój stosunek do tej opinii jest taki, że jest to opinia wysoce wewnętrznie niespójna, niekonsekwentna, wychodząca poza zakres traktatów Unii Europejskiej, ale tak naprawdę sprowadza się ona do obrony de facto patologii w polskim sądownictwie - powiedział Ziobro. To jest opinia, z którą się w sposób fundamentalny nie możemy zgodzić - podkreślił szef MS. Dodał też: wykluczam taką możliwość, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podzieli opinię rzecznika.

Reklama

Rzecznik generalny TSUE wydał w czwartek opinię, w której uznał, że sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa przez Sejm ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych. Ponadto rzecznik TSUE ocenił, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej ustanowionych prawem Unii. Opinia rzecznika TSUE jest wstępem do wyroku w sprawie. Trybunał zazwyczaj się z nią zgadza, ale może też wydać zupełnie inny wyrok.

Minister sprawiedliwości podczas czwartkowej konferencji prasowej wskazał, że opinia rzecznika TSUE jest krytyką Izby Dyscyplinarnej SN. Tłumaczył, że Izba ta jest potrzebna w polskim wymiarze sprawiedliwości m.in. ze względu na źle rozumianą solidarność zawodową sędziów, która - jak ocenił - przeczy powszechnemu przekonaniu Polaków co do tego, jakie kryteria etyczne i moralne powinien spełniać sędzia.

Czy może być sędzią ktoś, kto po alkoholu powoduje wypadek i jest chroniony immunitetem? Czy może być sędzia, który (...) dopuszcza się wykroczeń drogowych i stawia się ponad prawem w stosunku do zwykłego obywatela? Czy może być człowiek, który dopuszcza się zwykłej kradzieży, czy to 50 zł, czy wiertarki, czy jakichś części elektronicznych w sklepie?" - mówił Ziobro. Jak dodał, znamy liczne orzeczenia SN, który mówił, że to nie jest problem, że takie osoby mogą być sędziami.

Powiedział też, że SN zgadzał się na to, by ze statusu emerytalnego korzystali sędziowie, którzy dopuszczali się zbrodni komunistycznych. W zasadzie żadna osoba nie została pociągnięta do odpowiedzialności karnej będąc sędzią i popełniająca rozmaite karygodne czyny, zbrodnicze czyny w stosunku do osób niewinnych i działających w opozycji demokratycznej, już nie mówię o zbrodniach stalinowskich. Ponad 100 sędziów po 1989 r., którzy dopuszczali się wielu zabójstw sądowych ze świadomością, że mordują ludzi, którzy są przeciwnikami politycznymi - bez podstawy dowodowej, żaden z nich nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej. I to jest ten Sąd Najwyższy - mówił minister sprawiedliwości.

Minister tłumaczył też, na czym - jego zdaniem - polega wyjście poza traktaty przez rzecznika generalnego TSUE. Rzecznik zajmuje stanowisko w sprawie, która - wyraźnie to z traktatów wynika - jest w sferze właściwości państw członkowskich, a nie organów unijnych. Taką sprawą, która właśnie należy do spraw suwerennych, jest kwestia organizacji sądownictwa. Proszę mi wskazać zapis traktatu, który mówi, że sami sędziowie mają wybierać siebie - powiedział Ziobro.

Kolejnym argumentem przeciwko opinii rzecznika TSUE jest - jak mówił szef MS - kwestia równego traktowania państw. I obywateli tych państw. Bo jeżeli obywatele największego państwa w UE, jakim są Niemcy, mogą w procesie wyborczym, przy demokratycznych mechanizmach, mieć wpływ na wybór sędziów SN w Niemczech poprzez to, że ich reprezentanci później wybierają bezpośrednio tych sędziów (...) a w Polsce pan rzecznik odmawia prawa polskim obywatelom mieć choćby pośredni wpływ taki, że parlament przez nich wybrany demokratycznie jedną decyzją wybiera sędziów do rady sądownictwa - tłumaczył Ziobro.

Minister dodał też, że opinia rzecznika TSUE pomija stanowisko polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Gdybyśmy przyjęli logikę, którą przedstawia rzecznik (TSUE), to oznaczałoby całkowitą zmianę ustroju Polski, dlatego że pan rzecznik twierdzi, że ustawy ustawami, konstytucja konstytucją, ale to sędziowie mają sami decydować, kto jest sędzią i sami się wybierać. A gdzie demokracja? Czy mamy demokrację sędziowską, czy mamy demokrację, bo ja myślę, że w Polsce mamy jednak system demokratyczny, którego elementem są oczywiście traktaty, ale takie traktaty, które obowiązują też w Niemczech i wielu innych krajach UE - mówił minister.

Powodem, dla którego TSUE zajął się tą sprawą, były pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego, które dotyczą m.in. tego, czy po przeprowadzonych reformach w Polsce KRS jest w stanie stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. SN zapytał m.in., czy w rozumieniu prawa unijnego utworzona od podstaw Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym, jeśli sędziowie tej izby zostali wybrani przez KRS, która nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

W grudniu 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy o KRS, która wprowadziła wybór przez Sejm 15 członków KRS - sędziów - na czteroletnią kadencję (poprzednio wybierały ich środowiska sędziowskie). Zgodnie z nowelą każdy klub poselski ma wskazać nie więcej niż 9 możliwych kandydatów. Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów, głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością trzech piątych głosowano by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów

Reklama