Bezprawnie wyrzuca się kompetentnych ludzi, którzy dobrze pracują dla polskiej kultury i dla promocji polskiej kultury w świecie, i wsadza się ludzi, którzy są niekompetentni, tylko dlatego, że są powiązani jakimiś partyjnymi nićmi. W muzeach jest podobnie, więc ta działalność ministerstwa w sprawie kultury jest głęboko szkodliwa. Głęboko szkodliwa i dla polskiej kultury, i dla obrazu Polski w świecie. A tymczasem dowiadujemy się, że ciężkie miliony są wydawane na promocję. Na to, żeby pociotek jakiegoś PiS-owskiego nominanta udawał, że promuje Polskę w USA  – powiedziała na antenie Radia ZET Agnieszka Holland.

CZYTAJ WIĘCEJ O BURZY WOKÓŁ PFN>>>

Jej zdaniem, jeśli Jarosław Kaczyński znów wygra wybory, to w Polsce będzie niedobrze. Mówmy o głównych ideowych założeniach [programu PiS - red.]. Jak pani odbiera fakt, że de facto proklamują państwo wyznaniowe? Jak pani odbiera fakt, że wyklucza rodziny, które nie mieszczą się w „kobieta, mężczyzna i dzieci”? Jak pani odbiera fakt, że połowa obywateli albo więcej znajduje się poza centrum jego zainteresowania czy że tak wielką część obywateli uważa za obywateli gorszej kategorii – jak pani to odbiera? Jak pani odbiera próby tzw. repolonizacji czy – teraz to się inaczej nazywa – repluralizacji mediów? Jak pani sobie to wyobraża? Do czego to ma prowadzić? - pytała dziennikarkę Radia ZET reżyser. Jeżeli chodzi o prawo, demokrację i sprawiedliwość, oraz kulturę, tak, widzę to w czarnych barwach - stwierdziła.

Powiedziała też, że jej ostatni film - "Obywatel Jones" to aluzja do tych populistycznych przywódców, którzy uważają, że władza daje im prawo do tego, żeby projektowali człowieka, żeby projektowali społeczeństwo, żeby projektowali naturę albo żeby niszczyli naturę. I takich populistów mamy niestety w tej chwili sporo. Od Trumpa przez Bolsonaro do prezesa Kaczyńskiego" - podsumowała.