Mittera przyznał, że gdyby potwierdziły się zarzuty o antysemickich wpisach jednego z członków KRS i zarzuty dotyczące prowadzenia hejterskiej nagonki na sędziów sprzeciwiających się zmianom wprowadzanym przez PiS, to są to sprawy naganne.
Dopytywany o ujawnienie list poparcia kandydatów do KRS powiedział, że nie KRS jest tu gospodarzem, ponieważ listy są w rękach marszałek Sejmu. Dopytywany o swoją listę poparcia powiedział, że nie pamięta dokładnie 25 nazwisk. Wskazał, że były tam dwie jego koleżanki, które dokładnie przepytywały go przed podpisaniem listy poparcia, co bezie robił w KRS oraz jedna osoba z ministerstwa sprawiedliwości.
Nie chciał jednak podać tych nazwisk. - stwierdził. dodał.
Pytany, czy nie powinno być stanowiska Rady wzywającego tych negatywnie ocenianych jej członków do co najmniej zawieszenia, jeśli nie dymisji z członkostwa w radzie przypomniał, że KRS taki ruch wykonała - w ramach swoich uprawnień powołując zespół. Nie przyjął on jednak stanowiska.
- zapewnił.
Pytany, czy będą takie sugestie wobec członków rady - o zawieszenie bądź dymisję - odpowiedział: zapewnił.
zwrócił uwagę Mitera przypominając, że KRS jest konstytucyjnym niezależnym ciałem, a zasiadający w nim są również niezależni. Zapewnił jednak, że taka presja jest wywierana, choć nie jest to działanie formalne.
- mówił w porannym wywiadzie dla TVN24 Mitera.
Mitera przypomniał, że w przypadku prof. Krystyny Pawłowicz która wydała pozytywną opinie o jednym z sędziów, który - jak później się okazało pozytywnie orzekał w jej sprawie - zajął jednoznacznie negatywne stanowisko. - tłumaczył.
- mówił rzecznik przypominając swoją postawę podczas posiedzenia Rady.
- mówił.
- przekonywał.
Mitera przekonywał też, że nie mijał się z prawda opisując wcześniej swoje kontakty z "Emi" przy aferze hejterskiej z oczernianiem sędziów. Przypomniał, że była to żona jednego z sędziów, którego znał, więc przyjął np. formułę rozmowy na "ty".
Zaznaczył, że dzwonił do niego też jej mąż i prosił, by rozmawiać z żoną "bardzo spokojnie, grzecznie, bo Emilia ma problemy", które wymienił.
Zapewnił, że przed funkcją rzecznika KRS nie miał konta na Twitterze, nie śledził tez dyskusji na tym formum, nie wiedział też o jej działalności.