Czym pan się zajmie po odejściu z Sejmu? Powróci do pracy naukowej?

Nie, już nie będę się tym zajmował. Odszedłem od pracy naukowej, choć wciąż czytam publikacje poświęcone biologii. Nie widzę się dziś jako naukowiec, chociaż być może napiszę jakąś recenzję lub wystąpię w programie popularnonaukowym. Dalej będę komentował życie polityczne. Co poniedziałek publikuję na Facebooku, mam zamiar oceniać politykę z dalszej perspektywy, poza Sejmem. Taka jest rola opozycji pozaparlamentarnej.

Jak pan ocenia wynik tych wyborów?

Jestem rozczarowany. Jak widać, dość naiwnie sądziłem, że wyższa frekwencja spowoduje druzgocącą porażkę PiS. PiS w istocie zdobył mniej głosów od opozycji, więc poniósł porażkę, jednak obawiam się, że ten autorytarny reżim niszczący Polskę dalej będzie trwał. Zniszczą wszystko to, czego nie zdołali do tej pory. To zagrożenie. Ogromnym plusem jest natomiast niezwykle ważne, choć minimalne zwycięstwo w Senacie. W Sejmie tak krucha przewaga PiS stwarza możliwość rozłamu, zwłaszcza w obliczu jakiegoś kryzysu, który niebawem nadejdzie. Wówczas PiS straci swoją większość. Dobrze też, że nie weszło do Sejmu kilka swoistych postaci takich jak poseł Zbigniew Gryglas, Bernadeta Krynicka, Krzysztof Czabański, czy Stanisław Piotrowicz. To dowód na to, że nawet sam elektorat PiS widzi to, co się dzieje. Ryszard Terlecki niestety wszedł, ale minimalnie. To spore zaskoczenie - dotychczas myślałem, że wyborcy PiS głosują na najgorszych kandydatów. Tutaj faktycznie tak się nie stało, jednak mieli dosyć Piotrowicza. Poza tym, czeka nas kolejne cztery lata walki o demokrację. Dla mnie to też dalsza forma wewnętrznej emigracji - nigdy nie uznam pisowskiego rządu, nie uznam pana Andrzeja Dudy jako Prezydenta Polski. Mam nadzieję, że nie zostanie wybrany na drugą kadencję. To właśnie główne wyzwanie, jakie stoi przed Polską - przerwać tę karykaturę, jaką jest prezydentura Andrzeja Dudy.

PiS drugi raz z rzędu wygrywa demokratyczne wybory i cieszy się rekordowym poparciem wśród Polaków, w dodatku przy najwyższej frekwencji.

No i co z tego. Dlaczego rekordowy? To milion głosów mniej, niż demokratyczna opozycja. Gdzie tu powody do zachwytu? W dodatku stracili Senat.

Senat ma stać się punktem oporu opozycji wobec PiS? Może przecież jedynie opóźniać proces legislacyjny.

Mam nadzieję, że stanie się takim punktem. Może opóźniać i to zawsze coś. Poza tym w przypadku wyboru niektórych funkcji, tak jak w przypadku szefa NIK, musi być zgoda Senatu. Tej zgody nie będzie. Myślę, że pan Stanisław Karczewski nie ma co liczyć na to, aby zostać nie tylko Marszałkiem, ale nie powinien nawet zasiadać w prezydium tej izby. Jeśli PiS go zgłosi, to z uwagi na jego zasługi w tworzeniu pisowskiej dyktatury, opozycja powinna poprosić o następne nazwisko. Senat nie może zablokować rządzenia, ale może znacznie je utrudnić. Tam będzie słyszalny głos prawdziwej polskiej demokracji.

PiS jednak będzie tworzył rząd na kolejne cztery lata. Czy to powinno spowodować zmianę kierownictwa Koalicji Obywatelskiej?

Tak, to konieczne. Schetyna powinien odejść z zajmowanego stanowiska, ale też w ogóle z Platformy Obywatelskiej, która powinna o nim możliwie szybko zapomnieć. Najlepiej jakby był posłem niezrzeszonym. Trzeba wyrzucić go z Platformy Obywatelskiej za wszystko to, co zrobił. Najlepiej, gdyby zniknął zupełnie z polskiej polityki.

Ze względu na te wybory?

Ze względu na wszystko - na jego wyjątkową nieudolność i podłość. To człowiek, który specjalizuje się w intrygach. Pamiętamy przecież jak knuł, żeby tylko pozbyć się Protasiewicza czy innych. Tylko to go interesowało - rycie pod ludźmi i podkupywanie posłów. Przecież on wyrzucił z PO trzy osoby, a ja wystąpiłem wraz z nimi na znak solidarności. Szkoda, że wtedy nie wyszło też tych trzydziestu posłów, którzy podpisali ze mną ten list. Gdyby wtedy podjęli taką decyzję to dziś Grzegorza Schetyny nie byłoby na czele PO. A dziś mamy z nim wszyscy duży problem.

To Grzegorz Schetyna jest przyczyną tej porażki?

Tak, w dużym stopniu, choć niejedyną, bo przyczyn jest więcej. On jednak w ogromnym stopniu spowodował to, że znów będzie rządziło PiS. Nie można jednak zapominać o mediach publicznych, które są nieustającą lawiną błota i pomyj na przeciwników politycznych. W tak trudnych warunkach fakt, że opozycja demokratyczna zdobyła więcej głosów niż PiS, jest bardzo ważny i stanowi ogromny sukces.

Kto w takim razie powinien objąć przywództwo w Platformie Obywatelskiej?

Tego nie wiem. Brak dobrego lidera to duży problem nie tylko dla PO, ale dla Polski. Jeśli Grzegorz Schetyna pozostanie na swoim stanowisku to Platforma będzie powoli więdnąć, nastąpi proces rozkładu tej partii. Każdy dzień, w którym ogląda się fałszywy uśmiech Grzegorza Schetyny to stracony czas. Jego przywództwo to ciąg kompromitacji. Wyrzucenie go to pierwsze zadanie dla opozycji. Niebawem wybory wewnątrz tej partii. Może Schetyna sam nie będzie kandydował, lecz wystawi któregoś ze swoich figurantów. Dlatego uważam, że wyrzucenie go z PO byłoby najlepszym rozwiązaniem, choć chyba członkowie partii się na to nie zdobędą. Trzeba to jednak zrobić szybko - czekanie do wyborów prezydenckich jest bez sensu i doprowadzi do katastrofy. Grzegorz Schetyna przegrał trzy wybory z rzędu, a w każdych uzyskuje gorszy wynik. Teraz to była klęska. Razem z Nowoczesną uzyskał podobny wynik procentowy do samej Platformy Obywatelskiej cztery lata temu. I choć łącznie opozycja obywatelska odniosła sukces to Schetyna dotkliwie przegrał.

Czy w takim razie powstanie coś nowego obok Platformy Obywatelskiej?

Tego nie wiem. Trzeba na pewno pozbyć się Schetyny i jego pomagierów takich jak Kierwiński czy Tyszkiewicz. To są ludzie odpowiadający za tę porażkę. Lizusy powinny przestać pełnić ważne funkcje. Nieudolny lider poobstawiał jedynki swoimi ludźmi i udowodnił, że jest niezwykle biegły w niszczeniu tych, których nie lubi. Jednemu da ochłap, drugiego zastraszy i tak to się kręci. Trzeba to zmienić.