Dziennik Gazeta Prawana logo

Marszałek Grodzki ma dość oskarżeń o przyjęcie łapówki. "Rozważam wkroczenie na drogę sądową"

28 listopada 2019, 10:34
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Tomasz Grodzki
Tomasz Grodzki/PAP
Rozliczam się przede wszystkim we własnym sumieniu i to sumienie jest czyste; będę używał wszystkich legalnych środków, by bronić swojego dobrego imienia - mówi marszałek Senatu Tomasz Grodzki, odnosząc się do kolejnych kierowanych wobec niego oskarżeń. Dodał, że rozważa "wkroczenie na drogę sądową".

W środę radny pomorski PiS Karol Guzikiewicz złożył w delegaturze CBA w Gdańsku zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałka Senatu. Samorządowiec dostał maila, w którym mieszkanka Szczecina twierdzi, że Tomasz Grodzki jako lekarz wziął w 2009 r. łapówkę za operację jej ojca.

JEST KOLEJNA OSOBA która potwierdza że były łapówki w Szpitalu Szczecin Zdunowo przy ul Sokołowskiego, gdzie Grodzki był wówczas ordynatorem. Dane osobowe nie będą publiczne ujawniane tylko przekazane dla CBA w razie śledztwa. Zobowiązano mnie do poufności. pic.twitter.com/LLtwoSpp6o

Karol Guzikiewicz (@guzikiewicz) 26 listopada 2019

Grodzki pytany o to w czwartek w radiowej Trójce odparł: . Jak dodał, jest w kontakcie ze swoim adwokatem, który może w jego imieniu podejmować czynności, a on sam rozważa "wkroczenie na drogę sądową".

Marszałek Senatu ocenił, że "bardzo łatwo jest każdego lekarza w Polsce oskarżyć", szczególnie bez dowodów, a udowodnić - zwłaszcza po latach - że się czegoś nie zrobiło, jest trudno. Jak zaznaczył to nie jest pierwsza sprawa tego rodzaju.

W poniedziałek Radio Szczecin podało, że obecny marszałek Senatu - który jako lekarz chirurg zawodowo związany był ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie - kontaktował się w 2016 r. z prof. Agnieszką Popielą ws. wpłaty "na fundację". Chodzi o Fundację Pomocy Transplantologii w Szczecinie. Według rozgłośni z korespondencji, do której dotarli dziennikarze, wynika, że Grodzki przyjął wpłatę, gdy matka Popieli walczyła z chorobą nowotworową.

Prof. Popiela napisała w środę na Twitterze, że wpłata była efektem presji psychicznej. "Żeby było uczciwie. Nigdy nie powiedziałam, że wpłata była warunkiem operacji. Nie! Mama była w normalnej kolejce do zabiegu. Wpłaciłam, bo czułam presję psychiczną" - napisała.

Żeby było uczciwie. Nigdy nie powiedziałam, że wpłata była warunkiem operacji. Nie! Mama była w normalnej kolejce do zabiegu. Wpłaciłam, bo czułam presję psychiczną.

Agnieszka Popiela (@p_popiela) 26 listopada 2019

Grodzki powiedział, że starał się być wyrozumiały i postępować w myśl zasady "einmal ist keinmal", jednak - jak podkreślił - jeśli tego rodzaju oskarżenia czy insynuacje "będą miały charakter recydywy", to wkroczy na drogę sądową. - zapowiedział.

Na uwagę, że trudno mówić o recydywie, gdy mowa o dwóch różnych sytuacjach dotyczących różnych osób, Grodzki powiedział:

Pytany, czy w czasie pracy senatorskiej często pojawiały się tego rodzaju oskarżenia, z jakimi ma dziś do czynienia, Grodzki ocenił, że "one się pojawiają, jak obejmuje ważną funkcję". Taki przypadek - wspominał - miał miejsce w 2016 r, gdy ponownie obejmował funkcję konsultanta krajowego, a kolejne - gdy został marszałkiem Senatu.

Dopytywany o zarzut "presji psychicznej" Grodzki powiedział, że "trudno mu się do tego poważnie odnosić". Dodał, że on sobie takiej sytuacji nie przypomina".

Podkreślił, że sytuacja go irytuje. Na pytanie, czemu nie wytoczy w związku z tym procesu, skoro czuje się pomówiony, Marszałek Senatu podkreślił, że "trzecia osoba w państwie ma wiele do roboty, a nie tylko czas do chodzenia po sądach, żeby udowadniać swoją niewinność". - dodał podkreślając, że procesy w podobnych sprawach trwają bardzo długo.

Na pytanie, czy spodziewa się, że pozostanie na swoim stanowisku do końca kadencji Grodzki odpowiedział, że "mniema", iż PiS będzie starało się uzyskać większość w Senacie i zmienić marszałka izby. Dodał, że w tym kontekście ocenia kolejne doniesienia medialne "jako próbę oczernienia go i obrzydzania go opinii publicznej". Pytany, czy spodziewa się, że zarzuty wobec niego "wypływają z PiS", odpowiedział, że "ma takie domniemanie".

O tym, że ataki na niego rozpoczęły się gdy został marszałkiem Senatu, Grodzki mówił też w programie Onet Opinie. - powiedział. Dodał, że w poniedziałek przedstawi informacje o tym na co jego fundacja przeznaczała pieniądze. Jak dodał, na ten dzień "przygotował niespodziankę, żeby z tą sprawą skończyć" oraz briefing swojego pełnomocnika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj