Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent nie zniesie poboru przed 2012 r.

21 listopada 2007, 21:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Lech Kaczyński nie zgodzi się na zniesienie poboru do wojska przed 2012 rokiem - oznajmił Władysław Stasiak, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Takie zmiany zapowiadali politycy Platformy Obywatelskiej. Jest to już kolejna propozycja rządu Donalda Tuska, która może zderzyć się z prezydenckim wetem - pisze DZIENNIK.

PO chcąc przeforsować swój pomysł i odrzucić sprzeciw Pałacu, będzie potrzebowała głosów LiD, ale politycy lewicowej koalicji podzielają stanowisko prezydenta.

W poniedziałek szef MON Bogdan Klich w rozmowie z DZIENNIKIEM zapowiedział, że wprowadzi w pełni zawodową armię jeszcze w tej kadencji Sejmu. "Nie zadowala nas propozycja wypracowana przez MON, aby profesjonalizację sił zbrojnych zakończyć dopiero w 2012 r. Armia zawodowa jest jak najszybciej potrzebna" - przekonywał Klich. Kilka dni wcześniej jego partyjny kolega, Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera oznajmił, że już w 2009 r. zostanie zawieszony pobór do wojska.

"Pobór można zawiesić i to od przyszłego roku, ale trzeba patrzeć na konsekwencje. Chodzi o zdolność bojową Sił Zbrojnych RP, są przecież określone zadania, to wszystko trzeba brać pod uwagę" - odpowiedział wczoraj na antenie RMF FM Władysław Stasiak. Dodał, że zniesienie poboru przed 2012 r. oznacza, że w polskiej armii powstanie dziura.

Dziś liczy ona ponad 140 tys. żołnierzy, w tym zawodowych blisko 77 tys. Różnica to ponad 60 tys. żołnierzy. Były szef MON Aleksander Szczygło proponował, by co roku ograniczać pobór a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczać na uzawodowienie jednostek wojskowych. Z jego wyliczeń wynikało, że pobór będzie można znieść dopiero w 2012 r., bo dopiero wtedy będzie 110 tys. etatowych żołnierzy.

Podobnego zdania jest były eseldowski minister obrony Jerzy Szmajdziński. "Zniesienie poboru przed 2012 r. będzie oznaczało paraliż armii" - mówi. Choć jego zdaniem za przedłużający się w czasie proces uzawodowienia armii odpowiada rząd PiS. "Gdy w 2005 r. SLD odchodziło od władzy, korpus zawodowych żołnierzy w stopniu szeregowego wynosił ok. 24 tys. Corocznie miał być zasilany o około 10 tys. nowych etatów. Z tego co wiem, przez te dwa lata jego liczebność nie zwiększyła się, a możliwe, że nawet zmalała" - dodaje. Jego zdaniem, gdyby Platforma chciała już za rok znieść pobór, wcześniej musiałaby znaleźć pieniądze i 40 tys. chętnych, którzy chcieliby zostać zawodowymi żołnierzami.

Politycy PO zasiadający w sejmowej komisji ds. obrony narodowej zapowiadają intensywne prace nad uzadowieniem armii. "To będzie jeden z priorytetów naszych działań w najbliższym półroczu" - przekonuje Jadwiga Zakrzewska, która typowana jest na wiceszefową komisji. "Wstępnie rozmawiałam już o tym z Januszem Zemke z LiD, który ma być przewodniczącym komisji. Jestem dobrej myśli i wydaje mi się, że znajdziemy kompromis" - dodała. Z naszych informacji wynika, że kwestię uzawodowienia armii ma poruszyć premier Donald Tusk w swoim expose. Może tam paść data, kiedy pobór do wojska zostanie zniesiony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj