Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy nie nadają się na żołnierzy

17 września 2008, 23:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojsko ma problemy z naborem
Wojsko ma problemy z naborem/Inne
Zamiast wysportowanych, zdrowych i wykształconych mężczyzn, do zawodowej służby w Wojsku Polskim zgłaszają się głównie nieudacznicy i kryminaliści. Z danych resortu obrony wynika, że jedynie co piąty kandydat na żołnierza zawodowego nadaje się do armii. Jeśli ta tendencja szybko się nie zmieni, w gruzach legnie plan Ministerstwa Obrony Narodowej, by za dwa lata Polska dysponowała 120-tysięczną zawodową armią - pisze DZIENNIK.

Do wstępowania w szeregi armii miała zachęcać kampania informacyjna uruchomiona kilka tygodni na zlecenie resortu obrony kosztem dwóch milionów złotych. I choć kandydatów do wojska rzeczywiście przybywa - w tym roku jest ich trzy razy więcej niż w ubiegłym - to ich przydatność jest mocno wątpliwa.

"Przychodzą do nas kandydaci z lękami depresyjnymi, z nadwrażliwością emocjonalną, wahaniami temperamentu. Wielu odpada na testach badających poziom intelektu" - mówi DZIENNIKOWI kierownik poradni psychologicznej WKU w Rzeszowie Mirosław Jarosiński.

Za broń chcą też chwycić kryminaliści, którzy na komisjach ukrywają przestępczą przeszłość, a nawet osoby, z których wcześniej armia zrezygnowała ze względu na stan zdrowia. We Wrocławiu żołnierzem chciał zostać gruźlik, a do krakowskiego WKU zgłosiło się kilkunastu kandydatów z poważnymi defektami wzroku.

Mundur przyciąga też zwykłe ofermy. "Testy sprawnościowe oblewa jedna trzecia kandydatów" - twierdzi wojskowy komendant uzupełnień w Lublinie ppłk Zdzisław Zwierz.

Dowódca wojsk lądowych generał Waldemar Skrzypczak w rozmowie z DZIENNIKIEM przyznaje: "Tylko co piąty poborowy przechodzi pozytywną weryfikację."

Efekt jest jednak taki, że wojsku wciąż brakuje około 42 tys. ochotników. Najgorsze, że do armii nie chcą iść ci, na których wojsku najbardziej zależy, czyli młodzi, zdolni i wysportowani ludzie. "Myślałem o wojsku, ale wybiorę inne studia. Politechnika da mi więcej niż armia" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Majewski, maturzysta z I LO w Tomaszowie Mazowieckim, które w ostatni poniedziałek odwiedził minister obrony Bogdan Klich, by namawiać licealistów do wstępowania w szeregi armii. Podobnie myśli większość jego kolegów.

Wojskowych to nie zraża. Receptą na odwrócenie niekorzystnej tendencji ma być poprawa funkcjonowania tkwiących w głębokim PRL-u Wojskowych Komisji Uzupełnień. "Zmienimy ich mentalność. Krzykiem, gburowatością nie przyciągniemy do siebie młodego człowieka. Musimy zrobić mu kawę, porozmawiać, przekonać do wojska" - zarzeka się pułkownik Artur Kołosowski, dyrektor sekretariatu ministra obrony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj