W niedzielę główny inspektor sanitarny wydał rekomendację, zgodnie z którą z powodu zagrożenia koronawirusem nie powinny odbywać się zgromadzenia z udziałem powyżej 1 tys. osób. Jak słyszymy od polityków z obozu władzy, poważnie rozważane są kolejne kroki. – mówi nam osoba z otoczenia prezydenta Andrzeja Dudy.
To oznaczałoby realny problem w prowadzeniu kampanii dla wszystkich sztabów. Przykładowo, konwencja inauguracyjna Andrzeja Dudy zgromadziła ok. 6 tys. osób. Już dziś sztaby pracują więc nad zmianą formuły prowadzenia kampanii. Wczoraj odbyło się specjalne posiedzenie sztabu Andrzeja Dudy poświęcone wyłącznie koronawirusowi i ewentualnemu przeformatowaniu kampanii. Odwołanie konwencji programowej prezydenta w drugiej połowie marca jeszcze wczoraj nie wchodziło w grę. – – zadeklarował wczoraj Adam Bielan, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy.
Ludowcy deklarują, że będą się stosować do wszystkich zaleceń ze strony rządu. – mówi Miłosz Motyka z PSL.
– mówi Jan Grabiec z Platformy.
Szymon Hołownia już zapowiedział rezygnację z dużych otwartych spotkań. "Rezygnujemy aż do odwołania, aż do zmiany, ustabilizowania się sytuacji epidemiologicznej” – napisał w mediach społecznościowych.
PO czy PSL na razie nie szykują zmian, jeśli chodzi o trasy objazdowe kandydatów czy mniejsze spotkania z wyborcami. Ale wszyscy zdają sobie sprawę, że sytuacja bardzo szybko się zmienia. –– można usłyszeć od polityków obu ugrupowań.
Największe zmiany mogą dotyczyć największych kampanijnych wydarzeń. PSL szykowało konwencję Władysława Kosiniaka-Kamysza na kwiecień, z kolei PO – dużą konwencję na koniec marca. Zalecenia GiS i postępy choroby stawiają pod znakiem zapytania oba wydarzenia. Ugrupowania będą starały się częściowo rekompensować słabnącą kampanię bezpośrednią działaniami w sieci czy mediach elektronicznych.
Wstrzymanie lub ograniczenie działań kampanijnych to niejedyny potencjalny scenariusz. W ostateczności w grę wchodzi nawet przesunięcie terminu wyborów. Rząd na razie obserwuje, jak choroba rozwija się w innych krajach i jakie z tego wnioski płyną dla Polski. – – mówił wczoraj na konferencji premier Mateusz Morawiecki. We wczorajszym wywiadzie dla DGP szef kancelarii premiera Michał Dworczyk nie wykluczał, że jeśli na skutek postępów choroby duże części Polski zostaną objęte kwarantanną i nie będzie jak przeprowadzić w nich wyborów, to będzie to rzutowało na możliwość przeprowadzenia wyborów w całym kraju. Wnioskowania o przesunięcie terminu nie wykluczają też w opozycji, mówią o tym np. ludowcy.
Odpowiedzialne za przygotowanie majowej elekcji Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) na razie działa w standardowym trybie. Nie ma też problemu ze zgłaszaniem się chętnych do prac w komisjach wyborczych. –– mówi nam osoba zaangażowana w przygotowania.
Ewentualne przesunięcie terminu wyborów w sytuacjach nadzwyczajnych umożliwia art. 228 ust. 7 Konstytucji RP. Zgodnie z nim nie można ich przeprowadzić w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu. Oznaczałoby to przedłużenie kadencji prezydenta.
Przesunięcie terminu wyborów umożliwia art. 228 ust. 7 Konstytucji RP