Absolutnie. To nieprawda, że PO chce sprowadzić rolę prezydenta tylko do funkcji reprezentacyjnych. Powinien współdziałać z premierem i ministrem spraw zagranicznych przy realizacji polityki zagranicznej.
Konstytucja mówi wyraźnie: to rząd odpowiada za politykę wewnętrzną i zewnętrzną Polski. Prezydent w sprawach polityki zagranicznej współpracuje z premierem i ministrem spraw zagranicznych. Główne kierunki polityki zagranicznej przyjmuje na wniosek premiera rząd, po czym na ich temat odbywa się spotkanie premiera z prezydentem.
Premier nie musi uzgadniać z prezydentem tego rodzaju decyzji. Powinien jedynie informować o głównych decyzjach dotyczących polityki zagranicznej, a w sprawach ważnych - konsultować. Tak się dzieje i tak będzie w przyszłości. Chciałbym wyraźnie podkreślić, że premier konsultował z prezydentem stanowisko Polski na szczycie UE w Lizbonie i zaakceptował warunki wynegocjowane w traktacie przez poprzedni rząd. Premier z prezydentem jadą przecież razem do Lizbony.
Czasami Kancelaria Prezydenta jest informowana. Mogę zapewnić pana prezydenta, że w ważnych sprawach konsultacje są i będą.
Ale to nie jest problem konstytucji. Problemy są w otoczeniu prezydenta. Pracownicy kancelarii niepotrzebnie wywołują sztuczne konflikty, oni są powodem obecnych problemów.
Był w tym czasie na bardzo ważnym nieformalnym posiedzeniu rządu. Poza tym przedstawiciele MSZ kilkakrotnie dzwonili do Kancelarii Prezydenta z prośbą o przesunięcie terminu spotkania. Zaostrzanie sytuacji jest zupełnie niepotrzebne. Konstytucja jest jasna i wierzę, że gdy opadną emocje, stosunki między prezydentem a premierem będą naprawdę dobre.
Nie, w naszą konstytucję wpisany jest rozsądny kompromis rozdzielający uprawnienia dwóch organów władzy wykonawczej. Spełnia swoją rolę pod warunkiem, że obie strony traktują się po partnersku.
Wprost przeciwnie. Moim zdaniem to był właściwy moment, właściwy gest. Polska zrobiła to w swoim dobrze pojętym interesie, w interesie zwiększenia bezpieczeństwa Polski, w tym bezpieczeństwa gospodarczego Polski. Przecież nie podjęliśmy decyzji, że Rosja ma wstąpić do OECD. Podjęliśmy decyzję, że Rosja rozpocznie negocjacje o członkostwie i od dzisiaj musi spełnić szereg wymagań, jakie są stawiane krajom członkowskim. Także tych dotyczących obrony praw człowieka.
Z tym akurat się zgadzamy - krajom bałtyckim również należy umożliwić negocjacje o członkostwie w OECD. Sądzę, że po powrocie z Litwy premier będzie chciał jakoś odnieść się do tej kwestii.