Rządowi trudno będzie przekonać Polaków do liberalnych rozwiązań zawartych w programie Platformy. Sztandarowe hasła, takie jak prywatyzacja szpitali, nie mają najmniejszych szans na akceptację większości społeczeństwa. Ten pomysł popiera zaledwie 28 procent ankietowanych. Jeszcze mniej, bo 25 procent, dopuszcza choćby tylko częściową odpłatność za studia.

Kolejny plan rządu Donalda Tuska jest jeszcze gorzej oceniany. Zaledwie 15 proc. Polaków popiera wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. A miała to być jedna z recept na naprawę finansów publicznych.

Jednak nie tylko negatywne opinie zbiera gabinet PO-PSL. Prawie 80 proc. ankietowanych jest za wprowadzeniem zawodowego wojska. 65 proc. opowiada się za ułatwieniami podatkowymi.

Uważamy też, że nowy rząd powinien być twardszy niż rząd Jarosława Kaczyńskiego w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie tarczy antyrakietowej. Takiego zdania jest 45 proc. Polaków. Jeśli zaś chodzi o stosunki z Rosją, to chcemy (56 proc.) ich ocieplenia. Za twardą polityką wobec Rosji opowiada się tylko nieco ponad 20 proc. ankietowanych.

Co trzeci Polak uważa, że współpraca między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Lechem Kaczyńskim układa się źle z winy prezydenta. Tylko co dziesiąty ankietowany jest zdania, że to wina premiera, a prawie 30 proc. uważa, że wina leży po obu stronach.

Z badań przeprowadzonych dla "Polski" przez instytut ARC Rynek i Opinia wynika, że rząd Tuska ma jednoznaczną zgodę na podwyższenie pensji pracownikom sfery budżetowej. Wszyscy Polacy uważają, że więcej powinny zarabiać pielęgniarki. Aż 95 proc. z nas uważa, że należy podnieść płace nauczycielom, pracownikom naukowym, policjantom i żołnierzom. Nieco mniej, bo 90 proc., popiera podwyżki dla lekarzy.