Dziennik Gazeta Prawana logo

Kutz: Nie będę się tłumaczył z lojalki

5 grudnia 2007, 00:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kutz: Nie będę się tłumaczył z lojalki
Inne
Sensacją stało się ujawnienie faktu, że poseł PO Kazimierz Kutz podpisał lojalkę, dzięki czemu wyszedł z internowania. Wyszło to na jaw po publikacji kolejnych katalogów IPN. W DZIENNIKU reżyser mówi, jak to się stało.

- Nie mam zamiaru się tłumaczyć. Kiedy wypuszczali nas po internowaniu, podtykali jakieś pisemka do podpisania. Mnie też podsunęli pisemko, że zaprzestanę walki z ustrojem.

- Powiedziałem, że nigdy tego nie podpiszę, ponieważ walczę o wolność. Po sześciu godzinach przynieśli mi drugie pisemko, to była przepustka na wyjście - coś trzeba było przecież podpisać. Tam było napisane, że będę przestrzegał aktualnych przepisów administracyjnych. Mówię: zanim ja to podpiszę, państwo mi wydacie zaświadczenie, że tu siedziałem. Strasznie ich to zaskoczyło. Znowu czekałem kilka godzin. I dali mi takie pisemko, które wisi u mnie w wysokiej ramce. Dali mi świadectwo internowanego.

- Nie, nigdy. Esbecy mnie inwigilowali. Czasami ich identyfikowałem, zwłaszcza że stowarzyszenia twórcze miały takich wyraźnych opiekunów. Oni się ujawniali, gdyż łączyło się to z wyjazdami za granicę. Kategorycznie odmówiłem pisania notatek z wyjazdów, nigdy niczego nie pisałem. W środowisku filmowym, jeśli chodzi o moje oceny, to myśmy taką współpracę odrzucali.

.

- Co to za deklaracja! Ja się do niczego nie zobowiązywałem!

- Ale w tym, co podpisywaliśmy, nie było w ogóle słowa lojalność. To dopiero teraz tak sobie wymyślili.

- To była taka formalność, ślad w papierach, który był im potrzebny, że człowiek był internowany.

- (milczenie) Podejrzewam, że wszyscy, ale nie mam pojęcia, jak było w innych obozach. Ja zostałem osadzony w komendzie MO w Katowicach, gdzie siedziała sama elita działaczy śląskiej "Solidarności". Ja w ogóle wtedy nie myślałem. Siedziałem, i to było dla mnie straszne. Proszę mi wierzyć, że byłem szczęśliwy, że mogę w ogóle stamtąd wyjść. Podpisałem coś, co nie miało dla mnie żadnego znaczenia.

- Jak pamiętam, to w ogóle o tym nie rozmawialiśmy. To było mało istotne. Opowiadaliśmy, jak było, jak się tam żyło. Wałęsa też coś podpisał na wyjście, każdy musiał. Przecież to była formalność. A teraz robi się z tego sprzeniewierzenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj