Co takiego się stało, że prokuratura nagle zmienia zdanie i już nie chce zatrzymywać przedsiębiorcy? Krauze jest ciągle podejrzany o składanie fałszywych zeznań i utrudnianie śledztwa w słynnej aferze przeciekowej. Czy to możliwe, że prokuratorzy próbują się przypodobać ministrowi Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu? Czy sam minister wywierał naciski na podwładnych? To właśnie Ćwiąkalski, zanim został ministrem, napisał ekspertyzę korzystną dla biznesmena. Wynikało z niej, że Krauze nie powinien być zatrzymany, bo zarzuty przeciw niemu są słabe.

DZIENNIK poszedł na wywiad do ministra Ćwiąkalskiego i zapytał o sprawę Krauzego. Minister oświadczył stanowczo, że biznesmen zostanie zatrzymany po powrocie do kraju. "Według naszej wiedzy postanowienie o zatrzymaniu zostało uchylone, czy to prawda?" - ustalał DZIENNIK. Z pokerową miną odparł: "Nie wiem, ale poproszę, by prokurator krajowy zaraz to ustalił".

Minister od razu zadzwonił do prokuratora. Po kilku minutach potwierdził informacje DZIENNIKA. I zaczął zapewniać: "Odsunąłem się od tej sprawy. Na nikogo nie naciskałem. Sami państwo widzicie".

Postanowienie o zatrzymaniu Krauzego obowiązywało od 30 sierpnia. Od tamtej pory nie zmieniło się nic: biznesmen nadal ukrywa się za granicą, ciążą na nim te same zarzuty. Jednak w zeszłym tygodniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie odpuściła. Co się stało? O wycofanie się z zatrzymania wnosił obrońca Krauzego Krzysztof Bachmiński. Podpierał się korzystną dla biznesmena ekspertyzą mecenasa, a dziś ministra Ćwiąkalskiego, która została dołączona do akt.

To nie koniec dobrych wiadomości dla Krauzego. 8 listopada, jak dowiaduje się DZIENNIK, prokurator krajowy Dariusz Barski rozwiązał zespół, który badał sprawę przecieku z akcji CBA do Andrzeja Leppera. Najgłośniejsze postępowanie prowadzi teraz jeden prokurator. Informacje potwierdziła nam Katarzyna Szeska, rzeczniczka prokuratury. To właśnie w aferę przeciekową zamieszany jest Krauze. Dodajmy, że 8 listopada - kiedy rozwiązywano zespół - ministrem był Zbigniew Ziobro, ale było już jasne, że jego następcą będzie Ćwiąkalski. Politycy PiS nie zostawiają suchej nitki na Ćwiąkalskim i PO.

"Teraz najlepiej widać, po co Platforma wygrała wybory. W sferze picu na okrągło mówi się, że ktoś spalił Piterze samochód, bo twardo walczyła z korupcją. A w sferze realnej, pod rządami Platformy, po cichu zapadają decyzje korzystne dla Krauzego" - oburza się Jacek Kurski z PiS. Wtóruje mu były minister Aleksander Szczygło: "Platforma daje sygnał wpływowym: <Nic wam nie grozi, nawet jeśli popełnialiście przestępstwa>".

Krauze może tryumfować. Do tej pory obawiał się, że zostanie widowiskowo zatrzymany i że zaszkodzi to jego interesom. Ma otwartą drogę powrotu do kraju. A powrót jest Krauzemu potrzebny. Biznesmen wszedł w drogie poszukiwania ropy na teranie Kazachstanu.

"Potrzebne są nam pieniądze na dalsze prace. Szykujemy nową emisję akcji Petrolinvestu. Duzi inwestorzy mówią, że kupią akcje, ale najpierw chcą zobaczyć Ryszarda w Polsce" - zdradza nasz informator z otoczenia Krauzego. Krzysztof Bachmiński, prawnik biznesmena, zapewnia, że jego klient powróci do Polski w ciągu kilku tygodni.

Krauze? Błaha sprawa

rozmowa ze Zbigniewem Ćwiąkalskim, ministrem sprawiedliwości

Czy Ryszard Krauze może wrócić do Polski?
Oczywiście.

I zostanie zatrzymany?
No, tak.

Czyli Krauze wraca, wysiada na lotnisku, zostaje skuty i jedzie na przesłuchanie? Tak będzie wyglądał powrót biznesmena?
Cóż, nic mi nie wiadomo, aby uchylono postanowienie o zatrzymaniu. Warto jednak sięgnąć do orzeczeń sądu dotyczących innych osób występujących w tej sprawie: Janusza Kaczmarka czy Konrada Kornatowskiego. Sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze, żaden nie tylko nie siedzi w areszcie, ale nawet nie muszą płacić kaucji i mają prawo wyjeżdżać za granicę. Moim zdaniem jest prawdopodobne, że i w przypadku Krauzego werdykt będzie podobny.

Napisał pan analizę korzystną dla Krauzego, jak pan będzie unikać podejrzeń o stronniczość w tej sprawie?
Już 100 razy zadeklarowałem, że odsunę się od tej sprawy. Jeśli państwo chcecie, to zadeklaruję po raz kolejny. Dodam tylko, że nikt nie kwestionował tego, że wiceministrem sprawiedliwości został sędzia Andrzej Kryże, świeżo po zakończeniu prowadzenia sprawy FOZZ. Mecenas Jan Olszewski był premierem. Minister sprawiedliwości Portugalii, z którym rozmawiałem dwa dni temu, to też adwokat. To nic nadzwyczajnego.

Kilka dni temu prokuratura uchyliła postanowienie o zatrzymaniu Ryszarda Krauzego. Co pan na to?
Nic, bo nic o tym nie wiem. Zaraz zadzwonię do prokuratora krajowego, ale jestem pewny, że i on nie wie. (po chwili) Marian Staszak nie wie, ale zaraz sprawdzi. (po kilku minutach) Tak, macie państwo rację, postanowienie o zatrzymaniu zostało uchylone w zeszłym tygodniu. Ale nadal obowiązuje postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów.

Ma pan świadomość, że nikt panu nie uwierzy, że pan nic nie wiedział i, że nie miał pan nic wspólnego z taką postawą prokuratury.
Trudno. Nic na to poradzę. Nie znajdą państwo nawet nikogo, kogo pytałbym o tę sprawę.

Jest pan ministrem. Jeśli prokuratura zacznie łagodniej traktować ludzi, z którymi stykał się pan jako adwokat, zawsze będzie rodziło to podejrzenia.
Nie byłem obrońcą Ryszarda Krauzego, napisałem jedynie opinię. Powoływałem się w niej na uchwałę Sądu Najwyższego. Można prezentować dowolne stanowisko, byle było merytorycznie uzasadnione.

Czy pan nie powinien wiedzieć, co się dzieje w najważniejszych śledztwach?
Akurat ten zarzut jest stosunkowo błahy. Chodzi o składnie fałszywych zeznań, a nie o wielokrotne zabójstwo.

Czyli wie pan, co dzieje się np. w sprawie zabójstwa Papały?
Wiem, że między 10 a 15 grudnia prokuratorzy jadą do USA dowiedzieć się, czy jest możliwe ponowne ubieganie się o ekstradycję Edwarda Mazura.

Prokuratorzy zdali egzamin przez ostatnie dwa lata?
Nie, choć nie można powiedzieć, że nie zdali go gremialnie. Od 1989 roku nie było tak drastycznego wykorzystywania prokuratury do walki politycznej jak to było przez ostatnie dwa lata. Autorytet prokuratorów był skutecznie niszczony. Chcę go odbudować.

Czy warszawscy prokuratorzy, którzy po wyborach podnieśli bunt przeciw kierownictwu, to bohaterowie czy koniunkturaliści?
Ani jedno, ani drugie. Jednak sprzeciwiać trzeba się wtedy, kiedy ktoś się z czymś nie zgadza. A nie kiedy sytuacja jest już bezpieczna.

Będzie pan zwalniał?
Zmiany w prokuraturze będą i to na szczeblach kierowniczych. Ale nie będzie tak jak za czasów Ziobry, który wymienił 10 z 11 szefów prokuratur apelacyjnych.

A pan ilu wymieni?
Jeszcze nie wiem. Chcę dać szansę dobrym fachowcom od czarnej roboty. Oni do tej pory szansy awansu nie mieli, bo nie próbowali się przypochlebiać władzy.

A ci, co się podlizywali, idą teraz do czarnej roboty?
Nie będę wysyłał nikogo do Rybnika ani Zawiercia, bo mi się naraził.

A Jerzego Engelkinga rzucił pan na informatyzację, bo przygotował świetną prezentację multimedialną w sprawie przecieku w hotelu Marriot?
Sam mi powiedział, że chce się tym zająć.

Kiedy zostaną rozdzielone stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego?
W ciągu roku. Tyle czasu potrzeba, by przygotować sensowną ustawę i przeprowadzić ją przez Sejm. Zespół ekspertów pod kierunkiem prof. Andrzeja Zolla przygotowuje założenia zmian w ustawie o prokuraturze.

Jaka jest gwarancja, że prokurator generalny będzie niezależny od polityków?
Kandydatów typowaliby sami prokuratorzy. A konkretnie 25-osobowa Krajowa Rada Prokuratorów utworzona na wzór Krajowej Rady Sądownictwa. Wyboru prokuratora generalnego z dwóch wskazanych przez radę osób dokonywałby prezydent.

Czyli Lech Kaczyński ma szansę wybrać prokuratora generalnego?
Tak, z przedstawionych mu kandydatów. Prokurator generalny będzie odpowiadał przed Sejmem. Jeśli parlament nie przyjmie rocznego sprawozdania prokuratora, mogłoby to stanowić przesłankę do jego odwołania.

Czy Platforma nie chce zbyt łatwo pozbyć się wpływu na prokuraturę?
Przyznam, że nawet od kolegów z rządu otrzymuję sygnały, że może to nie jest najlepszy pomysł: "Pan gwarantuje, że prokuratura będzie apolityczna, więc po co to to rozdzielać". Powtarzam im, że była to obietnica wyborcza Platformy.

Rząd nie będzie miał wpływu na prokuraturę?
Minister sprawiedliwości także w przyszłości będzie miał prawo żądać podjęcia konkretnych śledztw. Jednak nie będzie nadzorował pojedynczych postępowań. Nie może być tak jak do tej pory, że prokuratorzy czekają na telefon z centrali, boją się podejmować decyzje i są pod ciągłym naciskiem. Nieustannie żąda się od nich statystyk i raportów. Zapowiedziałem na spotkaniu z szefami prokurator okręgowych i apelacyjnych, że mają kierować się prawem, zdrowym rozsądkiem i pragmatyką służbową.

Może i Zbigniew Ziobro robił błędy, ale piłował prokuratorów, bo zależało mu na efektach ich pracy. A pan chce im odpuścić, jakby było panu wszystko jedno.
To nie tak. Nie pozwolę by prokuratura źle pracowała. Nie chcę jednak zdobywać taniego poklasku, organizując konferencje prasowe. Nie będę zbijać kapitału na sprawie dr G., czy Marka D.

A Marek Dochnal siedzi w areszcie wydobywczym?
Nie wiem, ale siedzi od trzech lat i skierował sprawę do Trybunału w Strasburgu. To nie jedyny taki przypadek. Polska jest narażona na wypłatę potężnych odszkodowań. Już można mówić o kilkudziesięciu milionach złotych.

A pan zrobi na odwrót: aresztów będzie mało i tylko krótkie?
Dziś ponad 3 tysiące aresztowanych siedzi już dłużej niż rok. To niezwykłe, jak na warunki europejskie. Prokurator krajowy już wystąpił do podległych mu prokuratorów z prośbą o wyjaśnienia.

Znalazł pan dowody na to, że stosowano nielegalne podsłuchy?
To także bada prokurator krajowy. Raport na ten temat mam mieć w ciągu dwóch miesięcy.

Z jakim pierwszym donosem przybiegł do pana prokurator?
Z żadnym. Zresztą na pierwszym spotkaniu z pracownikami powiedziałem, że wszelkie lizusostwo i pochlebstwa skazane są na niepowodzenie.

Nie pokazali panu żadnych nadużyć?
Pokazali. Okazuje się, że wiele pomysłów Zbigniewa Ziobry obliczonych było tylko na efekt medialny. Na przykład kary weekendowe: przestępca żyje normalnie, a na sobotę i niedzielę idzie siedzieć. Ciekawe, ale zupełnie nieprzygotowane. Albo pomysł nadoru elektronicznego nad skazanymi. Specjalne obroże miały pokazywać, gdzie znajduje się delikwent. I co? Nawet nie rozpisano przetargu na sprzęt. Wycofałem wszystkie projekty ustaw karnych złożonych w Sejmie przez mojego poprzednika. Nie mogę sobie pozwolić na psucie prawa.

Ziobro prezentował filozofię prokuratora. Mówił, że to przestępcy mają się bać, by normalni ludzie mogli spokojnie chodzić po ulicach. Dlatego dociskał prokuratorów. A co pan proponuje?
Ja chcę to zracjonalizować. Tylko prawdziwi bandyci mają się bać. Ale proszę zauważyć, że w 2005 r. podniesiono kary za zabójstwa, a liczba zabójstw ostatnio wzrosła.

Chce pan powiedzieć, że jak obniżymy kary za morderstwa, to ich liczba zacznie spadać?
Nie, obniżać nie trzeba. Ale nie należy też wyłącznie pakować ludzi do więzień. Dziś po ulicach chodzi prawie 50 tys. osób z prawomocnymi wyrokami pozbawienia wolności, których się nie wykonuje. To jest dopiero demoralizacja! W przypadkach drobniejszych przestępstw lepiej wysłać skazanych do robót publicznych.

To może wybudujemy nowe więzienia?
Nie będziemy budować, ale dzięki modernizacji zwiększymy liczbę miejsc w zakładach karnych o 17 tys. Jednak praktyka pokazuje, że zaostrzenie kar nie zmniejsza przestępczości. Ja wolę zwrócić większą uwagę na zapobieganie przestępstwom.

Co by nie mówić, Ziobro walczył z przestępcami. Wprowadził sądy 24-godzinne.
I to jest takie świetne rozwiązanie? Przez 8 miesięcy osądzono 27 tysięcy osób, a szumnie zapowiadano nawet 120 tysięcy spraw rocznie. Miały zajmować się chuliganami, tymczasem występki chuligańskie to niecały procent spraw w sądach 24-godzinnych. 86 procent to pijani kierowcy. Obrona z urzędu kosztowała za pół roku 10 mln złotych. Koszty są olbrzymie, efekt mizerny.

Czyli zlikwiduje pan sądy 24-godzinne?
Nie, zostaną, ale trzeba dopomóc w ich normalnym funkcjonowaniu. Chodzi o dobrowolne poddanie się karze już przed prokuratorem, czy o obronę z urzędu tylko na prośbę podejrzanego. Ja szukam racjonalności.

Odrzuca pan wszystkie propozycje Ziobry. Nawet w jego gabinecie nie chce pan siedzieć.
To nie tak. Tam jest remont planowany od 12 lat. Po jego zakończeniu tam będę urzędował.