Według mojej oceny misja koalicji międzynarodowej w tym kraju zakończy się w 2008 lub 2009 r. W takiej sytuacji powinniśmy wytrwać do jej finału i uczestniczyć na przykład w konferencji pokojowej kończącej konflikt. Doprowadzić do celu to, co zaczęliśmy, a nie wycofywać się przedwcześnie, dosłownie tuż przed finałem. Amerykanie to trudny sojusznik, ale nie można go zostawiać.
Oczywiście, mogę się mylić w ocenie, ale nawet jeśli misja międzynarodowa nie zakończy się tak wcześnie i potrwa kilka lat dłużej, zawsze mamy furtkę otwartą, w każdej chwili możemy rozpocząć przygotowania do ewakuacji. Warto jednak zaczekać.
Rzeczywiście, kiedy byłem ostatni raz w Iraku nawet Zielona Strefa była ostrzeliwana, czekały już na nas amerykańskie helikoptery, które miały nas zabrać, ale musiały odlecieć wskutek ostrzału. Ostatnie działania sił koalicji w naszej strefie sprawiły jednak, że wroga aktywność osłabła.
Najlepiej, gdybyśmy zaczekali do zakończenia całej operacji, ale skoro nie ma jedności w tej sprawie, musi dojść do porozumienia. Prezydent nie ma właściwie wyboru - albo mandat polskich sił wygaśnie, a to oznacza, że nie będzie można choćby wypłacać odszkodowań rannym i rodzinom ofiar, albo dojdzie do uzgodnienia z rządem daty wycofania wojsk. Mogłoby być to przedłużenie naszego mandatu o rok z możliwością wcześniejszej ewakuacji.
Na przykład.