Ten internacjonalizm jeszcze przed wojną zakładał, że celem prawdziwych komunistów jest stworzenie światowego państwa proletariackiego, bez burżujów i kapitalistów. Stąd w hymnie KPP był wiersz: "Niech żyje Polska Republika Rad”.

Mimo że Stalin chociaż częściowo otworzył Gomułce oczy na charakter imperializmu sowieckiego, to do śmierci pozostał on komunistą wierzącym w pryncypia ustrojowe bolszewików. To tłumaczy, dlaczego na swój sposób mógł łączyć ogień z wodą, czyli polski patriotyzm z bolszewickim internacjonalizmem. Społeczeństwo w 1956 roku witając powrót Gomułki zbawcy, nie rozumiało tej dwoistości jego charakteru. Musiało minąć wiele lat zanim w Polsce prysły złudzenia co do jego osoby. Ale zanim to nastąpiło, Gomułka odbył tryumfalną podróż do Moskwy w listopadzie 56.

Zasada: coś za coś
Za spokój i obietnicę "wzięcia za twarz nastrojów antyradzieckich” uzyskał w Moskwie prawo do wprowadzenia w Polsce indywidualnego rolnictwa, prywatnego rzemiosła, zgodę na brak polskiego komsomołu i co najważniejsze - obietnicę tolerowania przez Kreml zasady w miarę swobodnego funkcjonowania nad Wisłą Kościoła katolickiego. Te zmiany oznaczające zwiększenie suwerenności władz w Warszawie plus rozluźnienie rygorów cenzuralnych, tak ważnych dla kultury, sprawiły, że Polska uznana została w świecie za "najswobodniejszy barak w Obozie Socjalizmu”.

Potem Gomułka zaczął jednak stopniowo odchodzić od Października ku: "braniu społeczeństwa za twarz”. Trwało to kilka lat. Partii ogromnie pomogła pacyfikacja rewolucji węgierskiej. Na oczach świata utopiono we krwi powstanie węgierskie. Uczyniły to dywizje uprzednio szykowane na Białorusi i Ukrainie do wkroczenia do Polski. Moskwie w tej operacji pomogła wojna Wielkiej Brytanii, Francji i Izraela o Suez. Wtedy to pękły nad Wisłą złudzenia co do szans pozbycia się dominacji Kremla i powstały warunki sprzyjające tak zwanej małej stabilizacji.

W tamtym okresie, pamiętajmy, jedynym mocarstwem uznającym prawo Polski do ziem zachodnich było ZSRR. Podjęte przez Gomułkę próby dogadania się Polski z RFN zostały odrzucone przez Konrada Adenauera. Wzmocniło to lojalność Warszawy wobec Moskwy. Stąd apel polskiego Episkopatu do biskupów niemieckich, tak w sumie korzystny dla uznania naszych praw do Wrocławia i Szczecina, Gomułka potraktował za dowód nielojalności Kościoła. Doprowadziło to niemal do wojny religijnej.

Napiętnować i zakneblować
Następca Ochaba uważał, że warunkiem sukcesu jego polityki jest bezwzględna kontrola społeczeństwa. Na skutek tego w Polsce aż do 1989 roku, wybory były, jak mówił Clement Attlee, wyścigiem z udziałem jednego konia. Zasadą reżimu było tłumienie wszelkiego oporu. Stąd "List 34” bądź publikacje za granicą Melchiora Wańkowicza prowadziły do represji i aresztowań. Kuroń z Modzelewskim zostali np. skazani na 3 i 3,5 roku za samo sporządzenie rewizjonistycznego, a w sumie naiwnego, apelu do członków partii.

Gomułka zabiegając o rozszerzenie swej bazy społecznej, wsparł powstanie obozu partyzantów. Przewodził mu Mieczysław Moczar – minister spraw wewnętrznych. Ideologia antysemicka partyzantów doprowadziła do tak zwanych wydarzeń marcowych 1968 roku. W ich efekcie deportowano z Polski przeszło 20 tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego. Okryło to Polskę hańbą.

Pod koniec lat sześćdziesiątych Gomułka podżegał Breżniewa do stłumienia siłą praskiej wiosny, z drugiej jednak strony - wbrew Kremlowi - zabiegał o porozumienie z RFN w sprawie polskich granic zachodnich. Nie chciał, aby Moskwa na zawsze była gwarantem naszej suwerenności nad Odrą i Bałtykiem. Ten układ był osiągnięciem jego życia!

Czuł się ofiarą Moskwy
W grudniu 1970 roku niemądrą decyzją o podwyżce cen żywności - tuż przed świętami Bożego Narodzenia - Gomułka wywołał rozruchy na Wybrzeżu. Z czasem przerodziły się one w powstanie robotnicze przeciwko władzy. W ciągu jednego tygodnia w Gdańsku i Szczecinie spłonęły komitety wojewódzkie PZPR. Od kul zginęło kilkadziesiąt osób , a setki zostały zranione.

Rewolta sprawiła, że władzę, z błogosławieństwem Breżniewa przejął w Polsce Gierek. Gomułka do końca życia uważał, że jest ofiarą Moskwy, która od początku miała, jego zdaniem, stać za spiskiem partyjnym i robotniczą rewoltą. Wraz z nim odeszło pokolenie komunistów identyfikujących się z ideałami dawnej KPP. PRL przestało być państwem traktującym marksizm jak biblię. Nad Wisłą nastał czas komunizmu pragmatycznego i aideologicznego. A on po odsunięciu od władzy, przeżył jeszcze całą dekadę gierkowską i zmarł w Warszawie w 1982 roku w Polsce stanu wojennego. Umierał ze świadomością: miałem rację i ostrzegałem, co was czeka.

Artykuł powstał na podstawie przygotowywanej przez Janusza Rolickiego książki "Poczet pierwszych sekretarzy” - sponsorowanej przez PHZ Baltona SA - która ukaże się w przyszłym roku.