Dziennik Gazeta Prawana logo

Lewica chce, by bogatsi płacili wyższy abonament

3 stycznia 2008, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Masz telewizor i radio? Uważaj, ile zarabiasz. SLD chce, by bogatsi płacili za abonament więcej niż biedni, a wszyscy oddawali pieniądze na publiczne media przy rozliczaniu poodatków. "Urzędom skarbowym uda się ściągnąć ten podatek w większym stopniu niż dziś. Praktycznie ze 100-procentową skutecznością" - argumentuje w dzienniku.pl Grzegorz Napieralski, sekretarz generalny SLD. PO komentuje krótko: To totalna bzdura.

Sekretarz Sojuszu uważa, że utrzymanie abonamentu to warunek konieczny, by publiczne media były wreszcie apolityczne. "Problemem jest niska ściągalność abonamentu, więc pieniądze na telewizję przyznają tak naprawdę politycy. Jest naturalne, że szefowie publicznych mediów stają wtedy przed politycznymi naciskami <spłaty długu>" - tłumaczy Grzegorz Napieralski.

Dlatego SLD chce, by ściąganiem abonamentu zajęła się skarbówka. "Wysoka skuteczność skarbówki gwarantowałaby znacznie większe pieniądze dla mediów, więc abonament z pewnością nie musiałby być większy. Szacujemy, że 15 złotych miesięcznie (dziś za radio i telewizor stawka wynosi 17 zł) byłoby maksymalną stawką dla zamożnych, a biedniejsi płaciliby odpowiednio mniej. Ile? To trzeba jeszcze szczegółowo obliczyć" - wyjaśnia Napieralski.

Sekretarz generalny SLD zauważa także, że dziś mediom publicznym zarzuca się, iż nie wypełniają swojej misji i w niczym nie różnią się od stacji komercyjnych. Szefowie mediów tłumaczą się zaś, że nie mają pieniędzy z abonamentu, więc próbują zarabiać jak się da.

Dlatego lewica chce opracować rodzaj licencji programowej, która dokładnie ustali szczegółową zawartość poszczególnych rodzajów programów i kanałów. Czyli np. określałaby dokładnie, ile w danym kanale ma być rozrywki, ile publicystyki, a ile edukacji.

Tak jasno sformułowane kryteria - zdaniem Napieralskiego - umożliwiłyby posłom i Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji dokładne rozliczanie publicznych mediów z ich ustawowej misji. Pakiet prawnych zmian "medialnych" lewica chce ogłosić w przyszłym tygodniu.

"To totalna bzdura. W głowie się nie mieści, by kwestia dostępu do publicznych mediów była uzależniona od zamożności obywatela" - komentuje dla dziennika.pl Iwona Śledzińska-Katarasińska, wiceszefowa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. I tłumaczy, że dla PO najważniejsze jest teraz przyjęcie ustawy medialnej, która dokładnie określi, czym mają być media publiczne, w jaki sposób będą finansowane i jak je rozliczać z wydatków. "Teraz przepisy tego dokładnie nie określają" - dodaje Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj