Dziennik Gazeta Prawana logo

Na Pawlaka poczekają do skutku

16 stycznia 2008, 14:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Około 50 żon górników demonstruje pod ministerstwem gospodarki
Około 50 żon górników demonstruje pod ministerstwem gospodarki/Inne
Gdy nie udało się spotkać z ministrem gospodarki, żony strajkujących górników z "Budryka" pojechały do żony prezydenta, Marii Kaczyńskiej. Ale teraz znów czekają na Waldemara Pawlaka. Mówią, że nie wrócą na Śląsk, dopóki minister się z nimi nie spotka.

Prawie 50 kobiet noc spędzi w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog". Tam właśnie okupują salę konferencyjną. Koce i śpiwory przyniosą kobietom zaprzyjaźnione organizacje społeczne i związkowe.

Wcześniej żony górników spotkały się z Marią Kaczyńską. "Pani prezydentowa wysłuchała żon górników i wyraziła nadzieję, że konflikt zostanie szybko rozwiązany na drodze porozumienia stron" - tak spokanie Pierwszej Damy z żonami górników podsumował wiceszef biura prasowego Kancelarii Prezydenta, Marcin Rosołowski.

Z żonami górników z "Budryka" spotkała się też urzędniczka Ministerstwa Gospodarki, ale nie w resorcie, lecz w siedzibie Centrum Partnerstwa Społecznego. Kobiety niechętnie się na to zgodziły.

Kilkadziesiąt żon górników domagało się spotkania z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, by rozmawiać o podwyżkach dla swoich mężów strajkujących pod ziemią w kopalni "Budryk". Problem w tym, że wicepremiera nie ma w Warszawie. "Premierze Pawlak! Nie jesteś mężczyzną, bo boisz się kobiet!" - wykrzykiwał przed Ministerstwem Gospodarki wściekły związkowiec.

Pawlak był w tym czasie w Lublinie. Tam powiedział, że żony górników niepotrzebnie przyjechały do stolicy, bo sytuację należy rozwiązać w samej kopalni. "To już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w Warszawie. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten, kto głośniej krzyczy, dostaje więcej" - mówił minister gospodarki.

Od miesiąca w "Budryku" protestują górnicy. Chcą więcej pieniędzy. Już 10 górników prowadzi protest głodowy ponad tysiąc metrów pod ziemią. Na innym poziomie kopalni, 700 metrów pod ziemią, protest okupacyjny prowadzi 150 górników. Kilkuset okupuje zakład na powierzchni.

Związkowcy z kopalni "Budryk", który wkrótce stanie się częścią Jastrzębskiej Spółki Węglowej, chcą podwyżki płac o 12 złotych dziennie. Zarząd proponuje pięć złotych. Wraz z innymi świadczeniami chodzi średnio o około 600 złotych miesięcznie do pensji każdego górnika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj