Jeden ze strajkujących w kopalni "Budryk" kilkuset górników zasłabł i trafił do szpitala - podał TVN 24. Tymczasm strajkujący chcą rozmawiać z ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem.
Karetka zabrała górnika do szpitala. Lekarze uznali, że mężczyzna nie może już dłużej protestować pod ziemią.
Według komitetu strajkowego, przeciwko zerwaniu rozmów w sprawie podwyżek, na powierzchni kopalni protestuje kilkuset górników. 150 innych zjechało 700 metrów pod ziemię, a czterech kolejnych głoduje 1000 metrów pod ziemią.
Górnicy domagają się, by zarząd "Budryka" podniósł ich pensje do poziomu płac w najgorzej opłacanych kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ktora od niedawna jest właścicielem kopalni.
Gónicy, którzy już od miesiąca protestują w "Budryku", domagają się, by ich problemów wysłuchał wicepremier Waldermar Pawlak.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane