Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk do Putina: Gazociąg może biec przez Polskę

28 stycznia 2008, 00:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Budowę gazociągu przez republiki bałtyckie i Polskę o połowę tańszego niż pod Bałtykiem zaproponuje Władimirowi Putinowi podczas spotkania na Kremlu 8 lutego Donald Tusk - dowiaduje się DZIENNIK. Ministerstwo Gospodarki kończy opracowywanie szczegółowego raportu o takiej inwestycji.

Putina do zrezygnowania z realizacji Gazociągu Północnego mają przekonać nie tylko argumenty finansowe. W przeciwieństwie do istniejącego rurociągu Jamał proponowany przez polskiego premiera gazociąg przebiegałby w całości przez kraje UE - Estonię, Łotwę i Litwę, Polskę i Niemcy. "A to daje gwarancję, że w odróżnieniu od Białorusi czy Ukrainy kraje te nie będą zawyżać opłat tranzytowych czy wstrzymywać przesyłu gazu, bo muszą respektować europejskie prawo energetyczne" - mówią urzędnicy Ministerstwa Gospodarki.

To jednak różnica kosztów projektu ma być asem, który Tusk wyjmie podczas rozmowy z Putinem. Jak bowiem obliczają polscy eksperci, koszt gazu dostarczanego do Niemiec drogą lądową będzie dwukrotnie mniejszy, niż jeśli rurociąg zostanie poprowadzony pod Bałtykiem.

Taki argument może trafić do przekonania Rosjan, bo jak właśnie zapowiedziała spółka Nord Stream, koszt budowy Gazociągu Północnego będzie musiał drastycznie wzrosnąć w stosunku do dotychczasowych przewidywań, osiągając astronomiczną kwotę 12 mld euro.

Dlaczego droga lądowa miałaby być radykalnie tańsza od morskiej? Jedną z przyczyn jest pofalowane dno Bałtyku, które musi być wyrównane. Inną - obecność niewypałów i groźnych chemikaliów na trasie przebiegu inwestycji. Zdaniem polskich ekspertów przy wyborze wersji podmorskiej znacznie droższy będzie koszt położenia rury i utrzymywania jej w należytym stanie. Polscy eksperci wyliczyli, że gazociąg biegnący lądem będzie o blisko jedną piątą krótszy (200 km) niż trasa pod Bałtykiem. A na dodatek do tego projektu są skłonne przyłączyć się Polska i państwa bałtyckie, co obniży koszty inwestycji.

Ofensywa dyplomatyczna Tuska została skoordynowana ze staraniami republik bałtyckich i państw skandynawskich. Fiński minister ochrony środowiska zapowiedział, że jego kraj nie zgodzi się na przeprowadzenie inwestycji przez swoją morską strefą gospodarczą przed przeprowadzaniem kompleksowej analizy skutków projektu dla ochrony środowiska. Estonia kategorycznie odmówiła zgody na budowę rurociągu u jej wybrzeży. A rząd Szwecji od miesięcy nie pali się do udzielenia Rosjanom odpowiedzi.

W tej sytuacji zarząd rosyjsko-niemiecko-holenderskiego konsorcjum traci zimną krew. "Jeśli mamy w terminie rozpocząć budowę, to Komisja Europejska musi zapewnić, że poszczególne kraje UE nie będą blokowały projektu" - żalił się niedawno Reiner Zwitserloot, prezes niemieckiego koncernu energetycznego Wintershall, do którego należy 20 proc. udziałów w Nord Stream.

Na to jednak Bruksela najwyraźniej nie ma ochoty, a Europejski Bank Inwestycyjny odmawia udziału w finansowaniu bałtyckiego gazociągu.

Nord Stream chce rozpocząć budowę pod Bałtykiem w 2009 r. i puścić nową drogą gaz dwa lata później. Zdaniem ekspertów resortu gospodarki tylko wybór drogi lądowej stwarza szanse na dotrzymanie takiego terminu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj