Prezydent pytany, czy Polskę stać na realizację jego poniedziałkowej deklaracji dotyczącej utrzymania wszystkich świadczeń socjalnych, odparł, że te programy zrealizowały oczekiwania społeczne.

Reklama

Dzisiaj program 500 Plus to jest taka materialna kotwica dla wielu polskich rodzin wychowujących dzieci, dlatego ja z taką mocą akcentuję - proszę państwa, możecie być państwo spokojni - deklarował prezydent.

Ja nigdy nie podpiszę ustawy, która będzie państwu to 500 Plus odbierała, bo nie wolno tego zrobić, bo to fundament bezpieczeństwa polskiej rodziny - dodał.

Prezydent był także pytany, czy dopuszcza możliwość, aby osoby najbardziej zamożne nie utrzymywały świadczenia 500 Plus.

Będę w takim razie apelował, aby nie pobierali. Jeżeli komuś wystarcza na normalne funkcjonowanie, będę apelował, aby przynajmniej przez jakiś czas nie pobierał, jeśli będzie taka sytuacja. Apelował, ale nie zabierał - mówił Duda. "Uważam, że państwo Polskie nie powinno nikomu zabierać świadczeń. Dzisiaj zabieramy tu, jutro pod byle pretekstem będziemy zabierali w innym miejscu - mówił prezydent. Ktoś może świadomie nie przyjmować dziś 500 plus. Ktoś może świadomie dziś nie występować, by odroczono mu spłatę kredytu. Bo jeżeli go spłać, żeby spłacać, to lepiej by było, żeby spłacał. Także dla płynności finansowej instytucji finansowej - dodał.

Ocenił, że jeżeli będzie trzeba wprowadzać ograniczenia wydatków w związku z kryzysem, trzeba wprowadzić je "w innych miejscach". Być może będzie trzeba ograniczyć niektóre programy inwestycyjne, ale nie wolno podcinać korzeni materialnego bytu rodziny - stwierdził Duda.

Po tym wywiadzie prezydent oburzył się w sieci na to, że jego słowa o 500 plus zostały zmanipulowane. Zapewnił, że nie chce, by nikomu te świadczenia odbierano. "Precz z manipulacją i kłamstwem! Oto moja prawdziwa wypowiedź co do 500+ : Kategoryczne NIE dla odbierania komukolwiek 500+!" - napisał na Twitterze

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda w siedzibie swojego sztabu wyborczego podpisał deklarację "Obronimy Polskę Plus", w której zobowiązał się, że jeżeli wygra wybory prezydenckie, wówczas nie dojdzie do likwidacji 500 Plus i 13. emerytury oraz podwyższenia wieku emerytalnego. W prezentacji tej deklaracji wzięła też udział szefowa sztabu programowego prezydenta, obecna europoseł, która jako premier większość z wspomnianych programów wprowadzała w trakcie swojej kadencji - Beata Szydło.

Prezydent: Pomysł lidera PO ws. wyborów jest co najmniej dziwny

Pomysł lidera PO Borysa Budki dotyczący przeprowadzenia wyborów w 2021 r. jest co najmniej dziwny i nie mieści się w ramach konstytucyjnych - ocenił w poniedziałek w Polsat News prezydent Andrzej Duda.

Lider PO Borys Budka zaproponował w poniedziałek, by po 30 dniach trwania stanu epidemii rząd "z automatu" ogłaszał stan klęski żywiołowej. Pozwoliłoby to według niego na zachowanie ciągłości władzy przewidzianej konstytucją i na to, by gdy epidemia koronawirusa ustanie, ustalić nowy kalendarz wyborczy. Zgodnie z propozycją szefa PO wybory prezydenckie miałyby się odbyć 16 maja 2021 r. i zostać przygotowane przez PKW z mieszanym sposobem głosowania - tradycyjnym i korespondencyjnym.

Stan klęski żywiołowej może zostać ogłoszony na czas nie dłuższy niż 30 dni, ale może być za zgoda Sejmu przedłużony; w czasie stanu klęski żywiołowej i przez 90 dni po jego zakończeniu nie można przeprowadzać wyborów.

Reklama

Prezydent pytany o propozycję Budki, odpowiedział, że lider PO zakłada, że będą następowały kolejne przedłużenia stanu klęski żywiołowej.

Ten pomysł jest co najmniej dziwny. Dziwię się, że przewodniczący Budka z takim pomysłem jako prawnik wyszedł, bo on się w ramach konstytucyjnych kompletnie nie mieści - mówił Andrzej Duda.

Przypomniał, że o dalszym przedłużaniu stanu klęski żywiołowej decydowałaby większość sejmowa, która mogłaby przedłużać go wielokrotnie, a gdy partia rządząca miałaby - jak obecnie - większość samodzielną, stan klęski żywiołowej mógłby trwać przez nieograniczony czas.

Nie wiem, czy pan przewodniczący Borys Budka rzeczywiście dobrze się zastanowił nad tym, co on w ogóle proponuje, bo rządzący nie wpadli na taki pomysł, bo uważali, że nie licowałoby to z zasadami demokracji - powiedział prezydent.