Dziennik Gazeta Prawana logo

Moczulski donosił SB

17 kwietnia 2008, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
moczulski
moczulski/Inne
W 1992 roku rozszyfrował skrót PZPR - "płatni zdrajcy, pachołki Rosji". I wygrał o to proces z SLD. Dziś przegrał ostatecznie przed Sądem Najwyższym, który potwierdził, że Leszek Moczulski, założyciel Konfederacji Polski Niepodległej, jest kłamcą lustracyjnym. Działał pod pseudonimem Lech. Założyciel KPN nie składa broni - zapowiada skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Lustracja Moczulskiego ciągnie się od dziewięciu lat. Był on pierwszą osobą, która w 1999 roku wystąpiła do sądu o tzw. autolustrację. W 1992 roku ówczesny szef MSW Antoni Macierewicz umieścił go na liście domniemanych agentów UB i SB.

W 2006 roku niestniejący już sąd lustracyjny ostatecznie orzekł, że Moczulski zataił w swoim oświadczeniu lustracyjnym, iż od 1969 do 1977 roku był tajnym i świadomym współpracownikiem SB o kryptonimie Lech.

Adwokat Moczulskiego chciał stwierdzenia, że nie był on agentem SB i uchylenia wyroku Sądu Lustracyjnego. Sąd jednak zdecydował inaczej. "W tej sprawie, jak w żadnej innej, istniał materiał dowodowy, który pozwalał na wszechstronną ocenę" - argumentował orzeczenie sędzia SN Jerzy Grubba. Dodał, że Moczulski spotykał się z oficerami SB prawie 100 razy. Z tych spotkań powstało ponad 60 notatek.

"Stopień szkodliwości działań lustrowanego nie jest w ogóle przedmiotem postępowania lustracyjnego, a przekazywane informacje nie muszą być dla SB szczególnie istotne" - tak Grubba odniósł się do tezy obrony, że Moczulski nikogo nie skrzywdził. "Ustawa nie przewiduje wartościowania współpracy, a jedynie stwierdzenie faktu współpracy lub jej braku" - dodał sędzia.

Wyrok oznacza, że 78-letni Moczulski nie może przez 10 lat pełnić funkcji publicznych.

Były lider KPN zapowiedział już, że złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zapewnia, że jego kontakty z SB nie miały charakteru tajnej i świadomej współpracy. Do tego twierdzi, że akta sprawy sfałszowano na polecenie ZSRR. Wyraził przy tym nadzieję, że akta w Moskwie będą kiedyś ujawnione, a wtedy - jak mówi - "dowiemy się, jak było naprawdę".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj