Czwartkowe posiedzenie senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu poświęcono sytuacji w Programie III Polskiego Radia po wydarzeniach związanych z notowaniem "Listy Przebojów" z 15 maja i zdjęciem informacji o wygranej piosenki Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój".

Reklama

Jak wyjaśniał Kowalczewski, napięcia między zespołem pracującym przy liście przebojów a IT w portalu pojawiały się "od początku roku", gdy zaczęła działać nowa strona do głosowania. Wspólnie z dyrektorem portalu doprowadziliśmy do spotkania państwa. To było jedyne chyba spotkanie, na którym byłem. Może było jeszcze jedno, ale byłem na nim na chwilę. Później te maile, które przychodziły do mojej wiadomości - tak jak i dyrektora odpowiedzialnego za portal - widziałem. Były też, wiem, różne momenty, że raz lepiej działało raz trochę gorzej, ale kilka razy pytałem i red. Niedźwieckiego i Piotra Barona(...) jak tam jest z tym liczeniem, czy dalej macie problemy czy potrzeba interweniować. Słyszałem, że jest już coraz lepiej, a w ostatnim czasie, że jest ok - stwierdził.

Dodał, że 15 maja otrzymał informację, że z notowaniem "Listy Przebojów" jest coś nie tak. Przychodziły jakieś kolejne rzeczy i zdecydowałem, że to notowanie najlepiej będzie unieważnić i dojść do prawdy, co tak naprawdę się stało. I doszliśmy do tej prawdy – przynajmniej na tamten moment. W poniedziałek w godzinach wieczornych zawiesiliśmy notowanie - mówił.

Pytany, co to znaczy, że "przychodziły informacje" i czy pojawiały się naciski ze strony przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego, dyrektor Trójki zaprzeczył. Jeżeli mamy wątpliwości, że coś z tym notowaniem może być nie tak i potem - jak się okazuje - piosenka nie jest na pierwszym, tylko czwartym miejscu. Ja chciałem to po prostu wyjaśnić. Jak dostałem wyjaśnienie, lista została umieszczona - tłumaczył.

Prezes Polskiego Radia, proszona przez dziennikarzy Trójki o wstawienie się za nimi i wyjawienie, kto naciskał na dyrektora stacji odparła, że nic jej nie wiadomo na ten temat. Ani wtedy, ani później, ani teraz - podkreśliła. Dodała, że Kowalczewski "zapewne jak każdy dziennikarz ma swoje źródła". Państwo też jako dziennikarze chronią swoje źródła. Może poczekajmy na wyniki kontroli - zasugerowała. Zapewniła jednocześnie, że chce rozmawiać z obecnymi i byłymi pracownikami radia i "wyjaśnić tę sprawę".

Reklama

Wcześniej, w trakcie dyskusji, Ernest Zozuń, przedstawiciel związku zawodowego dziennikarzy Trójki zwrócił się wprost do dyrektora Kowalczewskiego: Ty Tomku doskonale wiesz, kim jest Marek Niedźwiecki, doskonale wiesz, że on przygotowuje każdą swoją audycję najbardziej pieczołowicie (...) Doskonale wiesz, kim jest Bartek Gil, szalony chłopak, który przeszukuje świat muzyki, by do Trójki ściągnąć najpiękniejsze brzmienia. Doskonale wiesz, kim jest Halina Wachowicz. Ty wiesz, że oni są najuczciwszymi ludźmi na świecie. Co spowodowało, że wylałeś na nich cysternę nieczystości, co spowodowało, że straciłeś przyzwoitość, co się stało, że się nas wyrzekłeś? Byłeś naszym kolegą - pytał.

Zozuń zacytował na komisji SMS-y od dyrektora Kowalczewskiego. Jak tłumaczył "ten sms, który ostatnio państwo zobaczyli w ostatnim czasie, to nie jest jedyny sms, który dostawali od dyr. Kowalczewskiego wydawcy i autorzy poszczególnych audycji, głownie dotyczyły one audycji publicystycznych i informacyjnych".

Opowiadał o audycji "Za a nawet przeciw", która miała być wyemitowana w Dniu Babci. "Autorzy wymyślili, że sprawdzą, jaka jest sytuacja w tej chwili finansowa, życiowa seniorów, dowiedzą się, czy dalej problemem pośród seniorów jest branie pożyczek na większe wydatki, bo jak dokumentowali audycję okazało się, że jest to problemem" - opowiadał. "Niecałą godzinę przed audycją dowiedzieli się, że nie może być gościem ktoś, kto jest przedstawicielem rejestru długów, dostali smsy - o babciach ma być bez długów, ma być miło i nie mówcie o zadłużeniu, na pewno nie może być z gościem z rejestru długów. Instrukcja od dyrektora, taki sms dostał wydawca" - wspominał.

Dziennikarka Agnieszka Szydłowska zwróciła się z pytaniem, dlaczego dyrektor Trójki, mając wiedzę na temat trudności z liczeniem głosów i nieprawidłowości przy głosowaniach dot. próby manipulowania listą przez boty internetowe i inne rzeczy, dopiero w przy okazji piosenki Kazika tę wiedzę upublicznił.

Posiedzenie zakończyło się przyjęciem przez komisję wniosku, zgłoszonego przez wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza (KO) o wystosowanie apelu do przewodniczącego RMN ws. odwołania Kamińskiej i Kowalczewskiego. Uważam, że państwo powinni złożyć rezygnacje, żeby ratować Trójkę, ale nie widzę z waszych wypowiedzi takich chęci. W związku z tym uważam, że Komisja powinna zaapelować do przewodniczącego RMN o odwołanie pani prezes także z sugestią o odwołanie pana dyrektora - mówił Borusewicz.