Wszystko zaczęło się od weekendowego wpisu europoseł PiS i byłej wicemarszałek Sejmu. "Trzaskowski boi się debaty z Polakami. Woli ustawioną debatę w WSI 24 i niemieckim Onecie" - napisała 5 lipca na Twitterze Beata Mazurek.

Reklama

To wywołało ostrą odpowiedź ambasador USA, Georgette Mosbacher. "Dobrze Pani wie, że szerzy Pani coś, co jest absolutnym kłamstwem, sugerując że TVN to WSI. Powinna się Pani wstydzić. To jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków" - stwierdziła amerykańska ambasador.

Ta połajanka nie zakończyła jednak wojny. "A.Macierewicz pytany o twierdzenia raportu,że ITI powstał dzięki wojskowym służbom PRL,Macierewicz odesłał do wyjaśnień G. Żemka (taj. wsp.WSI), byłego dyr.FOZZ,przyznał on,że był agentem służb wojska PRL" - napisała w odpowiedzi europoseł PiS, broniąc swojej teorii. "W raporcie napisano, że wywiad wojskowy PRL „podejmował wysiłki powołania firmy telewizyjnej”. Celem powołania tego rodzaju firmy miało być ułatwienie plasowania agentury na Zachodzie. Pozwany przez TVN wygrał" - dodała.

Sprawę skomentował na antenie Polsat News szef prezydenckiego gabinetu, Krzysztof Szczerski. To jest wymiana opinii, która jest uprawniona pomiędzy dwiema osobami, ona nie ma żadnego wpływu na relacje polsko-amerykańskie - mówił prezydencki minister w Polsat News. Ani jedno, ani drugie stanowisko nie było stanowiskiem oficjalnym. Ani ze strony pani Mazurek to nie było stanowisko Polski, ani ze strony pani (Georgette) Mosbacher nie było to stanowisko amerykańskie. To była wymiana opinii pomiędzy dwoma osobami. Byłem wczoraj w kontakcie z ambasador Mosbacher, nie jest to stanowisko USA - zaznaczył.

Mosbacher: Niedawna różnica zdań na Twitterze...

"Niedawna różnica zdań w dyskusji na Twitterze w żaden sposób nie wpływa na jakość polsko-amerykańskich relacji"– napisała we wtorek ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, odnosząc się do wymiany zdań, którą miała z europosłanką PiS Beatą Mazurek.

Reklama

Mosbacher zapewniła, że relacje polsko-amerykańskie "jeszcze nigdy nie były tak bliskie, co widać było ostatnio w Waszyngtonie".