Wezwaliśmy dzisiaj do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chargé d'affaires Niemiec w związku z serią artykułów w niemieckich mediach, posługujących się manipulacjami i kłamstwami, rodzących podejrzenie, że jest w tle chęć wpłynięcia na demokratyczny proces wyborczy w Polsce" - poinformował po spotkaniu Szynkowski vel Sęk.

Reklama

Zaznaczył, że z punktu widzenia MSZ jest to "nie do zaakceptowania". Taki sprzeciw jednoznaczny na tym spotkaniu wyraziłem, jednocześnie wskazując, że w pełni szanujemy wolność mediów, ale posługiwanie się nieprawdziwymi informacjami i manipulacjami wykracza poza obszar tejże wolności mediów i dlatego też nie może być zaakceptowana - podkreślił wiceszef MSZ.

Wskazałem również, że ta kwestia kładzie się cieniem na relacjach polsko-niemieckich i powinna być w związku z tym przedmiotem naszej wspólnej troski - dodał.

Na pytanie, jak na te postulaty zareagował dyplomata niemiecki, odpowiedział: Przyjął to do wiadomości, wskazywał na wolność mediów i na brak wpływu rządu na te publikacje. Podkreślałem, że wolność mediów to rzecz oczywista i fundament demokracji, który w pełni szanujemy, natomiast w przeddzień wyborów posługiwanie się manipulacją i w sposób, jak się wydaje, w pełni świadomy, angażowanie się po stronie jednego z kandydatów w tychże wyborach jest rzeczą wykraczającą poza tę wolność słowa. Uważamy, że w związku z tym powinno to doczekać się zdecydowanej reakcji. Nie można udawać, że nic się nie stało. - zaznaczył Szynkowski vel Sęk.

W ubiegłym tygodniu prezydent Andrzej Duda na wiecu wyborczym w Bolesławcu (woj. dolnośląskie) mówił m.in., że niedawno korespondent niemieckiej gazety "Die Welt" napisał, że lepszy dla Niemiec byłby prezydent Trzaskowski, bo "jest przeciwny temu, żeby Polska brała reparacje od Niemców, żeby Polska domagała się odszkodowań za drugą wojnę światową, ze zniszczenia, które wtedy zostały dokonane".