Autorzy wideo zatytułowanego "Prank with President of Poland Andrzej Duda" to Władimir Kuzniecow i Aleksiej Stoljarow, znani w Rosji pranksterzy, robiący telefoniczne żarty osobom publicznym.

Reklama

Rozmowa z rzekomym Andrzejem Dudą trwa kilkanaście minut i dotyczy wyborów prezydenckich, pandemii koronawirusa, a także kontrowersji wokół LGBT.

Domniemana głowa państwa polskiego przekonuje na nagraniu, że sytuacja epidemiczna w Polsce jest dobra i COVID-19 nie ma wpływu na przebieg wyborów. Daje się jednak wkręcić w sugestię prowokatorów i przyznaje, że to Ukraińcy mogą być źródłem koronawirusa w Polsce.

Z kolei mężczyzna podszywający się pod António Guterresa utrzymuj, że dzień wcześniej rozmawiał z Donaldem Tuskiem, który miał przekonywać, że w Polsce dochodzi do dyskryminacji LGBT. - On mnie nie lubi - odpowiada na to rozmówca podający się za prezydenta Dudę, po czym zapewnia o swoim szacunku do wszystkich osób, bez względy na orientację seksualną.

Fałszywy sekretarz generalny ONZ oznajmia także, że dzwonił do niego Rafał Trzaskowski, który miał dopytywać o kwestie gratulacji od Guterresa po wygranych wyborach prezydenckich. Na to jednak rzekomy Duda odpowiada, że wynik wyborów na pewno będzie inny i żadne sondaże nie wskazują na zwycięstwo jego rywala.

W pewnym momencie rozmowa schodzi także na drażliwe stosunki z Rosją (usuwanie pomników Armii Czerwonej) i Ukrainą (rzekome zabieganie Polski o zwrot Lwowa). - Nie ma o tym dyskusji w Polsce. Teraz to część Ukrainy i kropka. Nie ma w Polsce żadnej opcji politycznej z takim postulatem - mówi na to wyraźnie zdumiony mężczyzna podający się za Dudę.

Kancelaria Prezydenta jak dotąd nie odniosła się do kwestii prawdziwości nagrania, ale wicerzecznik PiS Radosław Fogiel w programie "Tłit" WP przyznał, że "będzie odpowiedź".

Tymczasem reporterzy RMF FM mieli się dowiedzieć, że "Pałac Prezydencki potwierdza autentyczność nagrania opublikowanego w sieci rozmowy rosyjskich youtuberów, podających się za sekretarza generalnego ONZ António Guterresa z prezydentem Andrzejem Dudą". Służby badają sprawę.

- Nie wiem, na ile to jest prawda, bo filmik widziałem chwilę przed wejściem do studia. (...) Jeśli to nagranie jest prawdziwe - choć wątpię - wtedy trzeba będzie wyciągnąć wnioski wobec tego, kto dopuścił do tej sytuacji - mówił z kolei w programie Polsatu "Graffiti" wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.

Autentyczność rozmowy prezydenta Dudy z Rosjanami podszywającymi się pod sekretarza generalnego ONZ potwierdził oficjalnie Marcin Kędryna, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta. - Potwierdzam, że taka rozmowa miała miejsce - oznajmił w rozmowie z TVN24.

Reklama

Przekazał także, że zanim rozmówca połączył się z Andrzejem Dudą, "pomyślnie przeszedł weryfikację w Stałym Przedstawicielstwie Polski RP przy ONZ". - Sprawą zajmują się polskie służby - zaznaczył Kędryna.

Według nieoficjalnych informacji tvn24.pl służby w żaden sposób nie monitorują rozmów prezydenta. - To kwestia organizacji pracy kancelarii. Albo raczej braku organizacji - mieli usłyszeć dziennikarze.

Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta potwierdził również PAP autentyczność nagrania.

- Nagranie jest autentyczne, rozmówcy byli weryfikowani przez Stałe Przedstawicielstwo Rzeczypospolitej Polskiej przy ONZ w Nowym Jorku, sprawą zajmują się służby - powiedział PAP Kędryna.

Tymczasem Marszałek Sejmu pytana podczas środowej konferencji prasowej o to nagranie zwróciła uwagę, że "mieliśmy wielokrotnie na całym świecie, przy okazji różnych ważnych osobistości, tego typu nagrania satyryczne". - Nie sądzę, żeby to było coś nadzwyczajnego - dodała Elżbieta Witek.

Na uwagę dziennikarki, że podobno polskie służby specjalne są najlepsze za rządów PiS, Witek odparła: Są najlepsze za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Głos w sprawie zabrał wreszcie sam zainteresowany. "W trakcie rozmowy zorientowałem się, że coś chyba jest nie tak. Sekretarz Generalny nie wymawia aż tak dobrze słowa żubrówka, choć głos był bardzo podobny" - napisał na Twitterze prezydent Duda, wyraźnie sugerując, że obraca całą sprawę w żart.

Andrzej Duda nie jest pierwszą znaną ofiarą rosyjskich prowokatorów. Wcześniej na podobne żarty mieli nabrać się m.in. senatorowie USA John McCain i Lindsey Graham, muzyk Elton John, brytyjski książę Harry, szef NATO Jens Stoltenberg czy były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. W rozmowach komicy podszywali się m.in. pod prezydenta Rosji Władimira Putina i ukraińskiego premiera Wołodymyra Hrojsmana.