W środę w Senacie miała miejsce burzliwa debata na temat polskiej polityki zagranicznej. Doszło do ostrej wymiany zdań między senatorami KO, a wiceministrem Jabłońskim. Paweł Jabłoński miał przedstawić w imieniu ministra Raua informacje na temat stanu polskiej dyplomacji, zamiast tego zmienił to w ciąg oskarżeń, manipulacji i oszczerstw pod adresem senatorów biorących udział w posiedzeniu. W związku z tym jako przewodniczący grupy senatorów Koalicji Obywatelskiej wnioskuję do pana marszałka Tomasza Grodzkiego o to, aby wystąpił zarówno do premiera jak i ministra spraw zagranicznych o ukaranie pana podsekretarza stanu Pawła Jabłońskiego za jego zachowanie wczoraj w Senacie - powiedział Bosacki na czwartkowej konferencji prasowej.

Reklama

Przytoczył też kilka cytatów z wypowiedzi wiceszefa MSZ, które szczególnie oburzyły senatorów Koalicji Obywatelskiej. Jak mówił, pod adresem senatora KO Adama Szejnfelda padł m.in. zarzut ataku na Polskę i działania wbrew polskiemu interesowi narodowemu, w stosunku do byłej premier Ewy Kopacz, że zdradziła sojuszników z Wyszehradu. Platformę Obywatelską - według Bosackiego - Jabłoński określił z kolei jako "partię działającą wbrew interesowi Polski. Mówi to wszystko człowiek, którego historia związków z dyplomacją wynosi równo 10 miesięcy, bo 10 miesięcy temu został mianowany na stanowisko podsekretarza stanu w MSZ, mówi to do senatorów, marszałków, też do marszałka Borusewicza, legendy walki o wolną Polskę. Uważamy, że jest to skandaliczne - oświadczył szef klubu senatorów KO.

Bosacki zarzucił ponadto Jabłońskiemu wprowadzanie do Senatu knajackich obyczajów PiS. Przechodząc na sali obrad obok grup senatorów mówił np. +i tak was dzisiaj oszczędziłem+ albo krzycząc senatorowi Borowskiemu, b. marszałkowi, do uszu: +nie przesadzaj, nie przesadzaj+ i wygrażając palcem" - powiedział polityk KO.

Bogdan Klich ocenił z kolei, że senatorowie mieli w środę do czynienia z nienawistną agresją ze strony przedstawiciela rządu, co - jak dodał - zdarzyło się po raz pierwszy w historii izby wyższej parlamentu. Pan minister, bez względu na to jaki resort reprezentuje, nie będzie narzucał swojej woli senatorom i nie będzie obrażał senatorów na posiedzeniu Senatu - powiedział senator.

Klich ocenił przy tym, że stan polskiej dyplomacji jest dramatyczny. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zostało zamienione w +ministerstwo wyjazdów zagranicznych+ - stwierdził Klich. Według niego obecna władza kompetencje MSZ podzieliła między premiera, prezydenta i częściowo również inne resorty. Klich przypomniał też, że Polska nie zdecydowała się w tym roku na zgłoszenie żadnych kandydatów na unijnych ambasadorów.

Jabłoński: Zachowywałem elementarną kulturę

Odnosząc się do tych zarzutów wiceszef MSZ ocenił w rozmowie z PAP, że środowa debata w Senacie początkowo odbywała się w sposób naprawdę cywilizowany. Miałem swoje wystąpienie, następnie były mi zadawane pytania. Były oczywiście pewne drobne spięcia, ale wszystko było generalnie dość kulturalne. Do momentu, gdy zszedłem z mównicy i wtedy senatorowie - przede wszystkim Platformy Obywatelskiej - zaczęli wypowiadać różnego rodzaju tezy atakując MSZ, atakując polską dyplomację i mnie personalnie"- mówił Jabłoński.

Jak dodał, padały określenia, które nadawałyby się raczej do dyskusji na podwórku niż w Senacie, o kastracji MSZ, o tym, że MSZ jest żałosnym ministerstwem. Padały też określenia trudne do zrozumienia z punktu widzenia polskiej polityki międzynarodowej. Pani senator Danuta Jazłowiecka powiedziała, że Polska działa w pewnych sprawach na zlecenie Waszyngtonu. Pani senator Jazłowiecka powiedziała też, że kiedyś można było odczuwać dumę z tego, że jest się Polakiem, implikując, że dziś takiej dumy nie można już odczuwać - mówił wiceminister spraw zagranicznych.

Jak zaznaczył, słuchał wystąpień senatorów PO z dość dużą cierpliwością, nie przerywając. Uznałem, że senatorowie mają prawo powiedzieć to, co chcą, a ich wyborcy mają prawo doświadczyć tego poziomu kultury i dyskusji politycznej w pełnym zakresie - powiedział Jabłoński. Dodał, że następnie wszedł ponownie na mównicę, by odpowiedzieć na zarzuty senatorów Platformy.

Starałem się na nie odpowiadać tak zdecydowanie, jak było to potrzebne, ale jednocześnie zachowując zasady kultury. Myślę, że każdy, kto zapozna się z nagraniem z tych obrad, przeczyta stenogram, przyzna mi rację. Zachowywałem elementarną kulturę, wskazując, że słowa, które padły są niedopuszczalne, że nie można mówić, że Polska działa na zlecenie Waszyngtonu w sytuacji, gdy jest zagrożenie, że te wypowiedzi będą za chwilę powtórzone w rosyjskiej telewizji - mówił Jabłoński. Również wskazałem, że dla mnie absurdalne jest, gdy ktoś sugeruje, że dziś wstyd jest być Polakiem i że może niektórzy uważają, że to wstyd, że ktoś taki, reprezentuje Polaków w Senacie - zaznaczył wiceminister.

Dodał, że w momencie, gdy wyszedł ponownie na mównicę ze strony senatorów PO rozpoczął się pokaz niesamowitego prymitywizmu. Przerywanie, krzyki, obrażanie mnie osobiście. Uczestniczył również w tym aktywnie pan marszałek Michał Kamiński, który prowadził obrady i który wtrącał się, przerywał moje wypowiedzi, utrudniał przekazanie informacji - relacjonował wiceszef MSZ.

Ocenił, że sytuacja była dość napięta. Natomiast uważam, że dochowałem wszelkich standardów - podkreślił. Według niego senatorowie Platformy Obywatelskiej są przyzwyczajeni, że im wolno przekraczać wszelkie granice w debacie, stawiać najcięższe oskarżenia i nie spotka się to z reakcją. Wczoraj spotkało się to z reakcją, w moim przekonaniu odpowiednią - stwierdził Jabłoński.

Jak dodał, jeśli miałby jakieś zastrzeżenia do swego wystąpienia w Senacie, to takie, że zbyt łagodnie odniósł się do niektórych wypowiedzi. Ale uznałem, że dla jakości tej debaty, nie będą tego robił. Niestety to się spotkało z bardzo agresywną reakcją. Senatorowie Platformy nagle zobaczyli, że ktoś jest w stanie odpowiedzieć na skandaliczne rzeczy, które mówili - zauważył wiceminister.

Dodał, że padały wnioski o wykluczenie go z obrad, o to, by został wyprowadzony przez Straż Marszałkowską. Kompromitacja dla tych ludzi. Celowali w tym senatorowie Bosacki, Klich, Jazłowiecka, także senator Magdalena Kochan i Barbara Borys-Damięcka. Największy poziom prymitywizmy był właśnie ze strony tych senatorów. Osobny pokaz prymitywizmu na sam koniec dał senator Marek Borowski, który zaczął sugerować, że jestem w jakimś stopniu odpowiedzialny za samobójstwa osób LGBT - mówił Jabłoński Podkreślił, że odpowiedział na zarzut Borowskiego, iż nawet jeśli jest senatorem i obejmuje go immunitet, to obowiązują go pewne zasady. Stawianie tez, że jestem w jakimkolwiek stopniu odpowiedzialny za te samobójstwa kompromituje go jako senatora i jako człowieka - powiedział wiceszef MSZ.

Reklama

Zaznaczył, że w pełni podtrzymuje wszystkie swoje słowa, które wypowiedział w czasie środowej debaty. Jeżeli tylko będzie okazja do ponowienia takiej debaty z pewnością to samo dokładnie bym powiedział" - oświadczył.

Według wiceministra warto się zastanowić, czy nie powinni być ukarani senatorowie, którzy zamienili Senat - dawniej izbę refleksji - w miejsce, gdzie padają słowa obraźliwe, a kultura debaty została całkowicie podeptana. Niestety prymitywizm wszedł do Senatu a liderują mu senatorowie Platformy Obywatelskiej - stwierdził Jabłoński.

Marszałek Grodzki wysyła list do premiera Morawieckiego

W czwartek marszałek Senatu skierował pismo do premiera Mateusza Morawieckiego w związku z "nielicującym z godnością i majestatem Senatu zachowaniem" ministra Jabłońskiego podczas przedstawiania informacji o stanie polskiej dyplomacji. Grodzki przekazał także Morawieckiemu pismo senatorów KO z wnioskiem o wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec wiceszefa MSZ.

"Z najwyższą dezaprobatą i zdumieniem odebrałem liczne sformułowania Pana Ministra Jabłońskiego obrażające i deprecjonujące Senatorów RP oraz poprzednie demokratycznie wybrane władze Rzeczypospolitej Polskiej" - napisał Grodzki w piśmie do Morawieckiego. Jego zdaniem, słowa i sformułowania używane przez Jabłońskiego były skandaliczne i wykraczały poza standardy obowiązujące w Senacie oraz zasady, którymi powinna się kierować debata publiczna.

"Jako Marszałek Senatu RP mam obowiązek stać na straży praw i godności Senatu. Zachowanie Pana Ministra Jabłońskiego wielokrotnie tę godność naruszyło, nie licowało z powagą Wysokiej Izby ani z wykonywaną przez Pana Ministra funkcją publiczną. Wyrażam głęboką nadzieję, że tego typu zachowanie w Senacie RP ze strony przedstawiciela kierowanego przez Pana rządu nigdy więcej nie będzie mieć miejsca" - podkreślił Grodzki.

Marszałek Senatu przekazał szefowi rządu także fragmenty stenogramu z posiedzenia.