Hanna Machińska, zastępczyni RPO, tłumaczyła w rozmowie z TVN24, że z Romanem Giertychem spotkała się dwa razy - pierwszy raz w obecności agentów CBA. Dopiero za drugim razem, po tym, jak wytłumaczyła prokuratorowi, że pozwala na to ustawa o Rzeczniku Praw Obywatela, pozwolono jej spotkać się z prawnikiem w cztery oczy. Jej zdaniem, przesłuchanie i przedstawienie zarzutów nie powinno się odbyć, bo Giertych jest w bardzo ciężkim stanie. W ogóle mnie nie poznał za pierwszym razem - stwierdziła. Powiedział, że zdarzyła mu się sytuacja niesłychana, że nigdy w życiu nie zemdlał, że znalazł się w łazience w mieszkaniu razem z agentem i następnie, cytuję: on coś zrobił, straciłem przytomność i nie wiem co się dalej stało. Obudziłem się dopiero w szpitalu - dodała

Reklama

Jak z kolei tłumaczy adwokat Giertycha, Jakub Wende. biegli nie widzieli pacjenta na oczy, a diagnostyka dopiero jest w trakcie. Jak więc można dziś powiedzieć cokolwiek pewnego o jego stanie zdrowia? - pytał. Dodał też, że Roman Giertych co trochę w ciągu dnia tracił świadomość i nie jest stanie wziąć udziału w przesłuchaniu ani w przedstawieniu zarzutów.

Wende napisał też w sieci, że dostał pogróżki z nieznanego numeru, gdy był w szpitalu. "Właśnie zadzwonił do mnie telefon. Numer Cypryjski. Usłyszałem - „Wende ty s......u chcesz wisieć na drzewie?”" - czytamy na Twitterze.

Mecenasowi Wende wtóruje Jacek Dubois. "Odbyło się przesłuchanie Romana Giertycha podejrzany w tym czasie jak informuje jego obrońca był nieświadomy. Prokurator odczytała zarzut podejrzanemu on wtedy podłączony do aparatury medycznej spał. Zapewne prawo do obrony zostało zrealizowane bo bronił się we śnie. Miłego dnia" - napisał.

Wąsik: Nie z nami te numery

"Wchodzi (zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, Hanna Machińska - PAP) @Adbodnar - Roman Giertych przytomny, wchodzi obronca nadal przytomny. Wchodzi prokurator - Roman Giertych traci swiadomość. Nie z nami te numery" - napisał w piątek na Twitterze Wąsik.

KOMUNIKAT PROKURATURY

Prokuratura Regionalna w Poznaniu rozpoczęła czynności procesowe z udziałem Romana G. po uzyskaniu zgody zespołu biegłych lekarzy – specjalistów w dziedzinie kardiologii, neurologii i medycyny sądowej. Zgodnie uznali, że stan zdrowia zatrzymanego pozwala na jego przesłuchanie i postawienie zarzutów - przekazała w komunikacie Prokuratura Regionalna w Poznaniu. Jak wyjaśniono, powyższa zgoda była poprzedzona pełną diagnostyką lekarską, w której Roman Giertych aktywnie uczestniczył nie tylko wykonując polecenia lekarskie, ale również odpowiadając na zadawane pytania.

"W odniesieniu do informacji medialnych dotyczących braku świadomości podczas prowadzonych czynności procesowych należy podkreślić, że Roman G. w dniu dzisiejszym rozmawiał ze swoimi dwoma pełnomocnikami, a także lekarzami i funkcjonariuszami CBA" - przekazała prokuratura. Prokuratura wskazała także, że jego zachowanie zmieniło się, kiedy uzyskał informację, że w opinii biegłych lekarzy nie ma żadnych przeszkód, by wykonać czynności z jego udziałem. "Wtedy, w ocenie prowadzących czynności procesowe, Roman G. rozpoczął symulowanie braku świadomości" - poinformowała prokuratura.

"Całokształt okoliczności wskazuje, że zachowanie Romana G. miało uniemożliwić przeprowadzenie z nim czynności co potwierdza fakt, że po wyjściu prokuratora powrócił do poprzedniej aktywności. Rozmawiał później m.in. z Zastępcą Rzecznika Praw Obywatelskich, która następnie cytowała fragmenty rozmowy z zatrzymanym" - czytamy w przekazanym komunikacie. "Z prokuratorskiej praktyki wynika, że czasami tak zachowują się osoby podejrzane, próbujące w ten sposób, uniknąć wykonania czynności procesowych z ich udziałem" - zwraca uwagę prokuratura.

Reklama

Roman Giertych zatrzymany w czwartek przez agentów CBA zemdlał podczas przeszukania jego willi w Józefowie. Po tym, jak zasłabł, został wyniesiony nieprzytomny z domu do karetki na noszach. Trafił najpierw do szpitala w Otwocku, a późnym wieczorem został przewieziony do szpitala w Warszawie.