Protesty organizowane m.in. przez "Strajk kobiet" rozpoczęły się w całej Polsce po czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Manifestujący przeciw zaostrzeniu obowiązującego od 1993 r. prawa aborcyjnego protestowali m.in. pod domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, siedzibą PiS w Warszawie oraz na ulicach wielu miast w Polsce, a w niedzielę także w kościołach.
O demonstracje te był w Radiu RMF FM pytany szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Ocenił, że. Po pierwsze, zwracał uwagę, łamane są przepisy o zgromadzeniach, związane z pandemią. " - podkreślał. Dodał, że ma na myśli m.in. przypadki - przekonywał.
W niektórych mediach, zdaniem Dworczyka, zachwiane są proporcje przedstawiania protestów. Wymienił w tym kontekście telewizję TVN. - mówił.
Szef KPRM był dopytywany, czy klub PiS przygotuje nowelizację Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w związku z wyrokiem TK, która miałaby stanowić, że aborcja w przypadku wad letalnych płodu jest dopuszczalna. - odpowiedział Dworczyk. Dodał, że chodzi o to, że zdaniem niektórych ekspertów letalne wady płodu zagrażają także życiu matki, a aborcja w takich sytuacjach jest nadal legalna.
Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK uznał za niekonstytucyjne; pozostałe przypadki to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Przepis zakwestionowany przez TK straci moc wraz z pubikacją wyroku Trybunał.