Wałęsa złożył kwiaty w towarzystwie prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i przedstawicieli Stowarzyszenia Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970.
"Dziś nie walczymy z systemem, ale z ludźmi, którzy go niszczą"
- – powiedział dziennikarzom Lech Wałęsa.
Jak dodał, wówczas chodziło jedynie o to, aby wywrócić system komunistyczny i zaproponować nowy – wolnościowy, oparty na trójpodziale władz. - – zaznaczył.
Wałęsa nawiązując do sytuacji w kraju powiedział, że obserwuje, co aktualnie dzieje się na ulicach. Zachęcił też do wchodzenia na jego blog. - – mówił były prezydent.
Należy doprowadzić do jednokadencyjności?
Jego zdaniem, należy przede wszystkim doprowadzić do jednokadencyjności. - – podkreślił Wałęsa.
Według niego los wyznaczył nam nowe zadanie - aby rozbić stary porządek i zbudować nowy. - - dodał.
Grudzień 1970
W grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga doszło do krwawej konfrontacji między protestującymi robotnikami a oddziałami milicji i wojska, których do tłumienia protestów użyły władze PRL. Bezpośrednią przyczyną wybuchu społecznego niezadowolenia, a następnie strajków w Stoczni Gdańskiej im. Lenina i gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej była ogłoszona podwyżka cen podstawowych artykułów spożywczych.
Według oficjalnych danych, śmierć na Wybrzeżu poniosło 45 osób, a 1165 zostało rannych. Wiele osób jest jednak przekonanych, że ofiar śmiertelnych musiało być więcej. W Gdańsku 15 i 16 grudnia zginęło łącznie 9 osób, w tym jeden milicjant.
Najtragiczniejszym dniem protestów był 17 grudnia 1970 r., tzw. czarny czwartek, gdy w Gdyni zastrzelono 18 osób, a w Szczecinie – 13 (łącznie w tym mieście zginęło 16 osób). Tego dnia kilkaset osób odniosło poważne obrażenia, wielu także bestialsko pobito. Symbolikę tego dnia oddaje fotografia pochodu niosącego na drzwiach ciało zabitego 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego razem z zakrwawioną biało-czerwoną flagą.