Wypij był w piątek pytany przez dziennikarzy w Sejmie o to, że Emilewicz - która do września ub.r. należała do Porozumienia - mimo obostrzeń związanych z pandemią była z synami na nartach.
"Każdy ma swojego Gacionga"
Poseł podkreślił, że Emilewicz pracuje na swój własny rachunek i jej wyborcy to ocenią. - uznał. - mówił Wypij.
- ocenił poseł Porozumienia.
"Honorowym wyjściem byłoby złożenie mandatu"
Wypij dopytywany, czy zawieszenie byłej wicepremier w prawach członka klubu PiS byłoby niewystarczające i powinna złożyć mandat, odpowiedział, że mówi "z osobistego punktu widzenia, że jest taki moment, że jak rozmijamy się z rzeczywistością i kiedy w tak wrażliwym momencie pandemii oszukujemy Polaków i w taki sposób, to wydaje mu się, że honorowym wyjściem byłoby złożenie mandatu".
Zawieszenie Emilewicz w klubie PiS sugerował w czwartek jego przewodniczący Ryszard Terlecki w rozmowie z dziennikarzami.
Portal tvn24.pl napisał w środę, że trzech synów byłej wicepremier wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które do tego uprawniają. Jak pisze portal, licencje pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy dziennikarze tvn24.pl zadali o nie pytania. Do grupy osób uprawnionych do korzystania ze stoku została dopisana też sama Emilewicz.
B. wicepremier zapewniła w oświadczeniu, że w żaden sposób nie naruszyła rządowych wytycznych i rozporządzenia o zamknięciu stoków, a jej synowie trenują narciarstwo alpejskie, posiadają licencje narciarskie i przebywali w Suchem na szkoleniu przygotowującym do zawodów.
We wrześniu ub.r. Emilewicz odeszła z Porozumienia, pozostając w klubie parlamentarnym PiS jako posłanka bezpartyjna.