W wystąpieniu marszałek Grodzki powiedział, że w środę "zamilkły wolne media". - Zamilkły na chwilę, byśmy mogli uświadomić sobie i zrozumieć, o co toczy się gra. Nie chodzi o pieniądze. Stawką jest wolność, stawką jest prawda (...). Media zamilkły wczoraj na krótko, po to, by nie musieć zamilknąć na zawsze. Ale by tak się nie stało, nie możemy milczeć my. Nie może milczeć demokratyczny Senat - powiedział Grodzki.

Reklama

Wolne media

Wolne media są fundamentem demokracji obok trójpodziału władzy, przestrzegania praw człowieka, poszanowania jego godności czy niezależności sądownictwa. Gwarantują pluralizm i obiektywne przedstawianie rzeczywistości. Stanowią tamę przed zalewem jednostronnej, kłamliwej propagandy. Rolą wolnych mediów jest patrzeć na ręce władzy - mówił marszałek Senatu.

Dodał, że nie ma najmniejszych wątpliwości, że celem projektu ws. podatku reklamowego jest "stłumienie wszelkiej krytyki rządzących i nałożenie kagańca na niezależne media".

Wzywam rządzących do wycofania się z tego złego projektu. Pragnę z całą mocą podkreślić, że demokratyczna większość w Senacie nie zaakceptuje zamachu na wolne media oraz żadnych innych prób podważania demokratycznego ustroju naszego państwa - oświadczył Grodzki.

Mówił, że środowy "dramatyczny protest wolnych mediów przeciwko nakładaniu na nie kolejnych drakońskich podatków jest sprawą niezwykle poważną". - Nie wierzcie Państwo rządowej propagandzie - mówił Grodzki.

Podkreślił, że wolne media płacą w Polsce podatki, CIT, VAT, opłaty za koncesje i inne daniny publiczne. - Co więcej, corocznie przeznaczają z własnych zasobów wiele milionów złotych na działalność kulturalną i charytatywną. Tymczasem tak zwane media publiczne dostają z naszych pieniędzy co roku gigantyczną kwotę 2 miliardów złotych na swoją działalność, podczas gdy te pieniądze powinny zostać przeznaczone na wsparcie ochrony zdrowia walczącej z COVID-19, czy na onkologię, o co bezskutecznie wnioskował Senat - powiedział Grodzki.

Zwracał uwagę, że rolą wolnych mediów jest patrzeć na ręce władzy. - Bez nich nikt by nie słyszał o aferze z respiratorami widmo od handlarza bronią, maseczkach od instruktora narciarstwa, 70 milionach złotych na wybory kopertowe, ostentacyjnym łamaniu obostrzeń covidowych przez przedstawicieli władzy, jej nieudolności i chaosie w walce z pandemią oraz o wielu, wielu innych aferach - mówił marszałek Senatu.

Dodał, że nie można z jednej strony zasilać ogromnymi sumami z podatków "telewizji zwanej dawniej publiczną", a jednocześnie z drugiej obciążać "haraczem" media, które są krytyczne wobec władzy. - Umysły, w których zakiełkowały pomysły tak restrykcyjnej ustawy, z pewnością nie są zainteresowane rozkwitem demokracji w naszym kraju – raczej marzy im się władza absolutna i karmienie społeczeństwa fałszywą propagandą aż do całkowitego zniewolenia naszego narodu - stwierdził Grodzki.

Przed emisją wystąpienia Grodzkiego, TVP pokazała czarny ekran z napisem "Tu powinien być Twój ulubiony mecz".

Oświadczenie Senatu

Centrum Informacyjne Senatu w nawiązaniu do informacji i komentarzy dotyczących pory emisji w TVP1 orędzia Marszałka Senatu RP prof. Tomasza Grodzkiego w dniu 11 lutego br. uprzejmie wyjaśnia co następuje:

W odpowiedzi na pismo dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu Pana Maciej Berka w sprawie emisji orędzia Marszałka Senatu RP w dniu 11 lutego br. Prezes Zarządu TVP S.A. Pan Jacek Kurski poinformował o tym, że o godz. 20.00 w dniu 11 lutego br. w TVP1 zaplanowana została emisja drugiej połowy meczu finałowego Klubowych Mistrzostw Świata.

W związku z tym Dyrektor Centrum Informacyjnego Senatu wystąpił do Prezesa Zarządu TVP S.A. o emisję orędzia o godz. 19.55. Jednocześnie w piśmie tym zastrzegł, że jeżeli w ocenie Prezesa Zarządu TVP S.A. istnieją istotne przeszkody dla zrealizowania emisji orędzia o godz. 19.55, pozostawała aktualna prośba o emisję orędzia o godz. 20.00.

W istocie więc decyzję o tym, czy orędzie Marszałka Senatu RP wyemitowane zostanie o godz. 19.55, czy o godz. 20.00 podjęły władze TVP, a nie Marszałek Senatu.

Protest "Media bez wybory"

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić m.in. do NFZ.

Znaczna część prywatnych mediów w środę protestowała we wspólnej akcji "Media bez wyboru". Stacje informacyjne TVN24 i Polsat News zamiast programu nadawały specjalny komunikat. Na stronach tvn24.pl, onet.pl, gazeta.pl i interia.pl w środę rano czytelnicy nie przeczytają żadnych artykułów informacyjnych. Do akcji przyłączyły się także stacje radiowe, m.in. RMF FM, ZET, TOK FM, Rock Radio - zamiast audycji stacje nadają komunikat specjalny.

Media, które przyłączyły się do akcji, na swoich stronach internetowych publikują list otwarty do władz RP i liderów ugrupowań politycznych. List został podpisany m.in. przez Agorę S.A., Dziennik Wschodni, Edipresse Polska, Grupę Eurozet, Infor Biznes, Kino Polska TV S.A., Polską Press Grupę, Ringier Axel Springer Polska, TVN S.A. i Telewizję Polsat.

Według nich wprowadzenie go będzie oznaczać osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, a także ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści. Nowe przepisy, zdaniem autorów listu spowodują też "pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym, w sytuacji, gdy media państwowe otrzymują co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld złotych, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł". Inny problem podnoszony w liście, wynikający z nowych regulacji, to faktyczne faworyzowanie firm, które nie inwestują w tworzenie polskich, lokalnych treści, kosztem podmiotów, które w Polsce inwestują najwięcej.