Dziennik Gazeta Prawana logo

Olejnik płakała, prezydent przeprosił

17 października 2008, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kaczyński przeprasza Olejnik za groźby
Kaczyński przeprasza Olejnik za groźby/Inne
Starciem zakończył się program "Kropka nad i", w którym gościem był Lech Kaczyński. Jak ustalił DZIENNIK, wyprowadzona z równowagi Monika Olejnik popłakała się. "Prezydent mi groził" - relacjonuje DZIENNIKOWI. Wczoraj Kaczyński zadzwonił do Olejnik i ją przeprosił.

Napięta atmosfera była już podczas samego programu. Dziennikarka rozmawiała z prezydentem na temat trwającego właśnie szczytu w Brukseli. Lech Kaczyński zasugerował Olejnik, że jest bardziej przychylna premierowi niż jemu. Ostro zareagował też na stwierdzenie dziennikarki, że to on zgodził się w marcu 2007 r. na niekorzystny dla Polski pakiet klimatyczny. Oświadczył, że Olejnik wpisuje się w próbę przypisania mu winy za ewentualny wzrost cen energii.

"Ja rozumiem, że reprezentuje pani określone interesy" - odpowiedział prezydent. I podkreślił: "Niech pani mówi elementarną prawdę." Olejnik ripostowała: "Nie reprezentuję żadnych interesów!" Lech Kaczyński zareagował na to z rozbawieniem. "Tak..." - śmiał się prezydent.

Jednak do prawdziwej kłótni miało dojść dopiero po zakończeniu programu. Olejnik miała dopytywać się prezydenta, co ma na myśli, mówiąc, że reprezentuje określone interesy. Rozmowa, według naszych informatorów, była na tyle nieprzyjemna dla dziennikarki, że ta się w konsekwencji popłakała. Po powrocie z Brukseli opowiedziała o całym zajściu szefowi TVN24 Adamowi Pieczyńskiemu.

>>>Zobacz, jak Monika Olejnik relacjonuje kłótnię

Dziennikarka twierdziła, że prezydent miał do niej powiedzieć między innymi: "znalazła się pani na mojej liście", "wykończę panią", "jeszcze pani pożałuje". Według informacji DZIENNIKA te właśnie cytaty znalazły się w skardze TVN do KRRiT. Stacja skarży się w niej, że prezydent grozi jej dziennikarce. Pismo zostało wysłane wczoraj po południu faksem, zawiózł je też kierowca. Według naszych informacji rozważano także oddanie sprawy do sądu.

Pieczyński wczoraj nie odbierał od nas telefonu. Olejnik nie chciała o tym rozmawiać. Jak się dowiedzieliśmy, prezydent zadzwonił wczoraj do niej z przeprosinami. Podobno zostały przyjęte.

Stacja potwierdza, że wysłała do Krajowej Rady list. Nie chce jednak oficjalnie powiedzieć, co stało się po "Kropce nad i". Rzecznik grupy TVN Karol Smoląg oświadczył jedynie: "Zawsze z powagą traktowaliśmy osobę pana prezydenta i to, co mówi. Jesteśmy zbulwersowani, bo naszym zdaniem jest to wydarzenie bez precedensu, które budzi ogromny niepokój o wolność słowa, czyli jeden z fundamentów naszej demokracji".

I dodał: "Postanowiliśmy zwrócić się w tej sprawie do KRRiT jako organu stojącego w myśl konstytucji na straży wolności słowa i ładu medialnego".

Wczoraj, kiedy DZIENNIK rozmawiał z szefem KRRiT Witoldem Kołodziejskim, pismo do rady jeszcze nie dotarło. "Dlatego nie wiem, co jest w piśmie. Nie wiem też, czy ta sprawa w ogóle nadaje się do rozpatrywania przez radę" - mówi Kołodziejski. Przyznaje jednak, że takie pismo TVN wysłał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj