W ubiegłym tygodniu do skrzynek pocztowych na osiedlu, gdzie mieszka dyrektor wrocławskiego sanepidu i prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej dr Paweł Wróblewski, trafiły ulotki oskarżające go o to, że "wydał co najmniej trzy decyzje o zamknięciu przedsiębiorstw, pozbawiając pracy kilkadziesiąt osób" oraz "pozbawił prawa wykonywania zawodu co najmniej jednego lekarza". Na ulotce widnieje też nazwa jednej z akcji przeciwników rządowych obostrzeń.
We wtorek w rozmowie z PAP dr Wróblewski wskazał, że zamieszczone na ulotce pytanie: "a co ty byś zrobił, gdybyś to ty lub twój bliski stracił pracę przez tego pana?", jednoznacznie podżega do nienawiści. Jak ocenił, treść ulotek jest także próbą wpływu na pracę sanepidu, dlatego zdecydował się zawiadomić prokuraturę.
Reakcja dyrektora na pogróżki
– wyjaśnił.
Dyrektor PSSE podkreślił przy tym, że pracownicy sanepidu już od dłuższego czasu spotykają się podobnymi pogróżkami pod swoim adresem, m.in. podczas prowadzonych kontroli. - powiedział.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Radosław Żarkowski potwierdził PAP, że zawiadomienie wpłynęło do prokuratury. Jak wyjaśnił, dotyczy ono popełnienia przestępstwa z art. 224 par. 1 kodeksu karnego, który mówi o tym, że "kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe organu administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Prokurator dodał, że postępowanie jest obecnie w fazie wstępnej.