PE chce szybszego rozpatrzenia skargi Polski

Reklama

Ta informacja jest wiarygodna. Wiem, że taki wniosek został złożony - oświadczył polski polityk.

Jest dyskusyjne, czy Parlament Europejski w ogóle ma kompetencje, żeby to robić. Z punktu widzenia moralnego, fakt że PE próbuje politycznie naciskać, żeby Trybunał działał w sprawie Polski inaczej, niż działa normalnie, mówi sam za siebie, pokazuje jakie kto ma intencje - ocenił eurodeputowany.

Pytany, jakie są formalne podstawy złożenia wniosku odpowiedział: Mogę się jedynie domyślać, że podstawą jest efekt trilogu w ramach którego PE wspominał o tym, że oczekuje szybkiego działania w tym zakresie. Sądzę, że powołują się na ten punkt ustaleń. Jednocześnie, prawdopodobnie korzystają z art. 133 regulaminu postępowania przed Trybunałem, który określa, w jakich sytuacjach można zastosować tryb przyspieszony.

Patryk Jaki zaznaczył, że choć nie może przewidywać, jakie będzie orzeczenie Trybunału, to nie jest w tej sprawie optymistą.

Dotychczasowe ich działanie pokazuje, że generalnie bardzo często sami mają problem z przestrzeganiem prawa, dlatego rozstrzygnięcia mogą być różne - stwierdził były wiceminister sprawiedliwości RP.

Gdyby było tak, że wszyscy działamy w ramach prawa, to Trybunał powinien uznać racje strony polskiej, bo są one oczywiste. Tak oczywiste, że nawet prawnicy Rady pisali, że rozporządzenie (dot. mechanizmu powiązania unijnych funduszy z praworządnością - red.)łamie wszelkie traktaty. Łamie podstawową zasadę, mówiącą, że instytucje unijne działają tylko na podstawie i w granicach prawa. A granice prawa wyznaczają traktaty. Traktaty zaś mówią, że oceniać praworządność można tylko na podstawie artykułu 7., a nie procedur budżetowych - tłumaczył Jaki.

Europoseł skonstatował również, że instytucje unijne nie stosują tej samej miary wobec wszystkich państw Wspólnoty.

Polska im przeszkadza nie ze względu na praworządność, ale ze względu na inne rzeczy. Przede wszystkim nasz kraj całkiem nieźle sobie radzi i jest na dobrej drodze, żeby w przyszłości dogonić największe państwa UE. A przecież Niemcy czy Francja wcale nie marzą o tym, żeby Polska była silna. Wiedzą też, że gdyby w RP udało się przeprowadzić reformę wymiaru sprawiedliwości, to nie bylibyśmy targani wewnętrznymi konfliktami, a co za tym idzie bylibyśmy silniejsi również w rywalizacji zewnętrznej. Polska wreszcie jest chrześcijańska i to ich ciągle denerwuje - spuentował Patryk Jaki.