Dziennik Gazeta Prawana logo

Kim jest jastrząb Szejman, który odpowiadał za najbrudniejsze polecenia Łukaszenki?

Alaksandr Łukaszenka
<p>Alaksandr Łukaszenka</p>/ShutterStock
Przeszłość Alaksandra Łukaszenki i jego interesy pozostają tajemnicą. Wiktar Szejman wie o nich wszystko. Także dlatego nie może zostać tak po prostu wyrzucony.

Dyktatorzy nie ufają swoim ludziom. – kalkulują. Dlatego potrzebne są czystki. Tak też jest na Białorusi. Ale do tej pory zawsze umiał je przetrwać jeden człowiek. Wiktar Szejman.

U boku Alaksandra Łukaszenki był od początku, w dodatku zawsze odpowiadał za najbrudniejsze polecenia. Urodził się w 1958 r. w Sołtaniszkach na granicy litewsko-białoruskiej. W rejonie werenowskim większość mieszkańców stanowią Polacy, ale o polskich korzeniach Szejmana nic nie wiadomo. We wtorek Łukaszenka podpisał jego dymisję.

Generał, należący do czołowych jastrzębi reżimu, wie bardzo dużo – i nie jest to wiedza bezpieczna. Był sekretarzem Rady Bezpieczeństwa (1994–2000 i 2006–2008), prokuratorem generalnym (2000–2004), szefem administracji prezydenta (2004–2006), jego pomocnikiem do zadań specjalnych (2009–2013), wreszcie zarządzającym sprawami prezydenta, czyli szefem organu odpowiedzialnego za działalność gospodarczą urzędów centralnych (2013–2021).

O okolicznościach dymisji z tego ostatniego stanowiska niewiele wiadomo, więc jesteśmy skazani na spekulacje. Nie można być nawet pewnym, czy Szejman nie został taktycznie wycofany, by spoza świecznika nadal realizować delikatne zadania. Tak czy inaczej ta dymisja to ważne wydarzenie w świecie białoruskiej władzy. Aby zrozumieć, jak bardzo, wystarczy wspomnieć kilka epizodów z życia Wiktara Uładzimirawicza Szejmana.

16 czerwca 1994 r.

Szosa Witebsk–Łoźna

Kampania prezydencka. 36-letni poseł Szejman, wojskowy z przeszłością w elitarnym desancie i Afganistanie, małomówny i skryty, spokojny i do bólu lojalny, dzięki czemu dorobił się przydomku „Wicia Milczek”, odpowiada za bezpieczeństwo kandydata Alaksandra Łukaszenki. Do pierwszej tury został tydzień. Łukaszenka, 39-letni deputowany znany z krzykliwego oskarżania wszystkich wokół o korupcję, walczy z kandydatem nomenklatury, premierem Wiaczasłauem Kiebiczem. Kiebicz ma do dyspozycji wszystko – milicję, większość mediów i administrację. Łukaszenka – entuzjazm spauperyzowanego narodu, któremu obiecuje rozliczenie przekręciarzy, odtworzenie upadłego raptem dwa i pół roku wcześniej związku z Rosją oraz zabójczą pewność siebie. To dużo, ale nikt nie byłby zaskoczony, gdyby nie wystarczyło, by wygrać z całą państwową machiną.

16 czerwca Łukaszenka, Szejman i trzeci poseł Iwan Ciciankou, dzisiaj już emeryt, a wtedy sponsor kampanii, jadą mercedesem tego ostatniego po pracowitym dniu spotkań z wyborcami. Nagle z wyprzedzającego ich samochodu padają dwa strzały. Jedna z kul zostawia ślad na tylnych drzwiach maszyny. – Najpierw był taki plan: ostrzelać mój samochód i samochód Kiebicza. Mnie zabić, Kiebicza tylko ranić – opowiadał po latach Łukaszenka w rozmowie z rosyjskimi mediami. – – dodawał.

Popularność Łukaszenki szybuje. Lud ma jasność: „oni” – bandyci albo rząd – chcą zabić naszego Saszkę, bo nie boi się wytykać „im” przekrętów. „Boją się, znaczy godny człowiek, trzeba poprzeć” – pisze Alaksandr Fiaduta, literaturoznawca, który wówczas pracował w sztabie Łukaszenki, a dziś siedzi w areszcie z zarzutem szykowania wojskowego zamachu stanu, w książce „Łukaszenko. Politiczeskaja biografija” (Łukaszenka. Biografia polityczna).

Najpewniej gdyby nie drobne podkręcenie wyników przez Kiebicza, Łukaszenka wygrałby już w pierwszej turze. A tak przyjdzie mu rozgromić rywala w drugiej, gdy nawet część sztabu premiera jest już z nim dogadana co do zachowania posad. Scenariusz przypomina trochę historię Brazylijczyka Jaira Bolsonaro, prawicowego populisty, który też został ranny w zamachu, by wygrać wybory w 2018 r. Łukaszenka wspominał potem nawet, że Szejman osłonił go własnym ciałem. Tyle że białoruska historia najpewniej od początku do końca jest inscenizacją.

CZYTAJ WIĘCEJ W E-DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKim jest jastrząb Szejman, który odpowiadał za najbrudniejsze polecenia Łukaszenki? »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj