Wczoraj podczas obchodów Dnia Niepodległości prezydent Litwy podszedł do mnie, aby podziękować mi za poparcie jakiego udzieliłem Litwie podczas poniedziałkowego
spotkania szefów MSZ Unii. Wbrew wypowiedziom niektórych ośrodków władzy w Polsce, nie mogłem się na nic zgadzać albo nie zgadzać, gdyż Unia przyjęła interpretację, że negocjacje nigdy
nie były formalnie zawieszone. Litwa przyjęła uprawnioną taktykę rejtanowskiego gestu moralnego. A my w porozumieniu z panią minister spraw zagranicznych Gruzji wzmocniliśmy wagę deklaracji
prezydencji o potrzebie wycofania się wojsk rosyjskich z Gruzji. Jedno i drugie było gestem przyjaźni wobec Gruzji. Prezydencja zadeklarowała, że sprawa integralności terytorialnej Gruzji
będzie nadal w centrum jej zainteresowania. Natomiast dyplomacją nie daje się odwrócić wszystkich konsekwencji wojny, którą Gruzja przegrała.
Polska przystępuje lub tworzy różne koalicje w różnych sprawach. To pozwala nam uzyskiwać różne plusy dodatnie, jak mawia klasyk języka polskiego. W sprawie pakietu klimatycznego
uzyskaliśmy prawo weta, co oznacza, że to nam powinna być złożona propozycja, która będzie dla nas do przyjęcia. Nie ma to nic wspólnego z Gruzją czy negocjacjami z Rosją.
Kancelaria pana prezydenta pierwsza stworzyła wrażenie różnicy, wydając wspólne oświadczenie z prezydentem Litwy bez uzgodnienia z rządem, za co pan prezydent ukarał swoich urzędników.
Dzisiaj wiemy, że było to stanowisko, do którego w Unii nie przyłączył się nikt, nawet pozostałe państwa bałtyckie. Demonstrowanie osamotnienia i bezsilności nie byłoby dobrym sposobem
budowania naszego autorytetu międzynarodowego.
Widzę, że nawet sukces, jakim jest doprowadzenie przez rząd do pełnego zniesienia embarga handlowego można zinterpretować jako naszą przewinę. Zapewne osoby, które nie wiedzą co to znaczy
wyprodukować coś, a nie znaleźć nabywców będą dywagowały, że to tylko kiełbasa, czyli coś wstydliwego. Ale nasz handel z Rosją jest wart 14 miliardów euro i tworzy tysiące miejsc pracy.
Tylko małe kraje, które nie mają realnych interesów, stać na prowadzenie polityki zagranicznej jak publicystyki.
Pan sugeruje, że brak powrotu do negocjacji byłby ukaraniem Moskwy. Ale w tej materii jest rozbieżność zdań. Jako Unia, która ma gospodarkę ponad dziesięciokrotnie większą od rosyjskiej,
łatwiej nam uzyskać koncesje od Rosji, niż gdybyśmy negocjowali jako indywidualne kraje. Prezydent Saakaszwili powiedział mi wczoraj, że gdyby nie zaangażowanie Unii Europejskiej, to rosyjskie
czołgi byłyby dzisiaj w Tbilisi. Warto to zapamiętać.