- Należy zawsze szanować teściowe, ale wyszło śmiesznie. Chyba był to pomysł na to, by jakoś rozluźnić (sytuację) i zejść z politycznego cokołu – mówił Gość Radia ZET Bronisław Komorowski, pytany o Donalda Tuska i słynny SMS od teściowej w obronie Borysa Budki i Tomasza Siemoniaka.

Reklama

Wiceprzewodniczący PO zostali zawieszeni po udziale w imprezie urodzinowej dziennikarza Roberta Mazurka odbywającej się w czasie, gdy w Sejmie przemawiał szef NIK Marian Banaś. - Nadymanie się, przesadnie serio potraktowanie tej sprawy było zupełnie niepotrzebne. Żadna inna partia, łącznie z PiS, nikogo nie ukarała. Można udzielić przecież słownej nagany - komentuje były prezydent i były członek PO.

Jego zdaniem cytowanie wiadomości od teściowej to była "chęć lekkiego ukarania kolegów, także przez lekkie ich obśmianie, ale wyszło śmiesznie dla całości środowiska, także dla przewodniczącego".

Bronisław Komorowski uważa również, że Donald Tusk nie ma szans na odebranie wyborców Prawu i Sprawiedliwości. - Został już tak opluty przez propagandę pisowską przez tyle lat, że dla wyborców PiS, nawet najbardziej sfrustrowanych ich rządami, chyba nie ma szansy na przeciągnięcie ich na drugą stronę - dodał. Zdaniem byłego prezydenta, mogą to zrobić: Szymon Hołownia lub Władysław Kosiniak-Kamysz. - Oni mają potencjał pozytywnego oddziaływania na wyborców umiarkowanego skrzydła pisowskiego – ocenił Gość Radia ZET.

"Socjaldemokraci będą bardziej pilnować państwa prawnego"

- Na pewno będzie kontynuowana dotychczasowa polityka niemiecka polegająca na tym, że stosunki z Polską są traktowane jako na tyle ważne dla Niemiec, że polityka niemiecka będzie trochę (tolerowała) wszystkie polskie grymasy i dziwne zachowania, w rodzaju zapowiadanych reparacji. Oni traktują to jako: dzisiaj jest tak, ale jutro może będzie lepiej - mówił o wyborach w Niemczech i wygranej SPD, gość Radia ZET Bronisław Komorowski.

Zdaniem byłego prezydenta w niemieckiej polityce w dalszym ciągu jest miejsce na dobre relacje z Polską. - Jeśli rząd stworzą socjaldemokraci, to niewątpliwie będą zwracali większą uwagę, by na gruncie Unii Europejskiej bardziej pilnować zasad państwa prawnego - także w sąsiedniej Polsce - i toczyć batalię o rozwiązania ogólnoeuropejskie, których będą oczekiwali od Polski – uważa gość Beaty Lubeckiej.

Reklama

Komorowski zaznacza, że niemiecka polityka wobec Polski zawsze zakłada budowę relacji dobrosąsiedzkich, ale "niewątpliwie CDU było bardziej zaangażowanie w lewarowaniu Polski, podnoszenia jej znaczenia w ramach UE".

"Ryzyko jest"

Gość Radia ZET dodał, że jest jednak pewne ryzyko - przy wszystkich zmianach, które będą miały miejsce u naszego zachodniego sąsiada. - To, że socjaldemokracja niemiecka, znaczna część polityki niemieckiej, w jakimś sensie, mówię z przenośnią, jest ogrzewana na gaz rosyjski i rosyjskie pieniądze - wyjaśnia były prezydent Bronisław Komorowski.