Rozpoczynający swoją misję w USA Marek Magierowski ma wysoko zawieszoną poprzeczkę. Przede wszystkim dlatego, że będzie musiał niwelować rezultaty ideologicznych różnic między rządem PiS a administracją Joego Bidena. Dodatkowo jego poprzednik, Piotr Wilczek, zbierał w MSZ dobre noty. To na jego kadencję przypadała prezydentura Donalda Trumpa – czasy regularnych spotkań na najwyższym szczeblu, podniosłych deklaracji o przyjaźni oraz włączenia Polski do amerykańskiego programu ruchu bezwizowego.
Reklama
Przy kontrolujących Biały Dom i Kongres demokratach Magierowskiego czeka w Waszyngtonie radykalnie niekorzystna polityczna konstelacja. Wśród powiązanego z tą partią liberalnego establishmentu dominuje opinia, że polski rząd stanowi ideologiczne zagrożenie. Ten punkt widzenia przenika nie tylko do najwyższych kręgów władzy, lecz także do oddziałującej na cały świat sfery informacyjnej, wykuwanej w dużej mierze w Stanach Zjednoczonych.