Jarosław Gowin powiedział nam, że wystąpi do Sądu Najwyższego o kasację wyroku, a do sądu apelacyjnego o wstrzymanie wykonania kary do czasu rozpatrzenia jego wniosku.
18 grudnia polityk PO przegrał rozprawę apelacyjną. oraz wpłacić 9 tys. złotych na cel dobroczynny.
Wiosną 1998 r. Jarosław Gowin, wówczas redaktor naczelny miesięcznika "Znak", zaprosił na dyskusję redakcyjną na temat moralności w polityce grono intelektualistów. Ponieważ większość z nich mieszkała w Warszawie, dyskusja odbyła się w siedzibie Fundacji Batorego. Uczestniczyło w niej osiem osób: Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Kazimierz Orłoś, Zbigniew Romaszewski, Aleksander Smolar, Jerzy Szacki i Andrzej Zoll oraz prowadzący debatę Gowin.
Spotkanie odbywało się w sympatycznej atmosferze. Jednak w pewnym momencie . Gowin odebrał to jako zarzut, że nie zaprosił liberalnych postkomunistów. Wytłumaczył, że byłoby to zamazanie granic dobra i zła, a on z postkomunistami o moralności na łamach "Znaku" nie będzie dyskutował. . Tak tę odpowiedź zapamiętał Gowin.
Zapis debaty zredagował Gowin, po czym rozesłał ją uczestnikom do autoryzacji. Według Gowina Michnik w jej trakcie zastąpił "faszyzm" słowem "apartheid". Zapis dyskusji po autoryzacji pt. "Polska polityka i (nie)moralność" ukazał się w czerwcowym numerze "Znaku" (nr 517) z 1998 r. Gowin nie zajmował się nanoszeniem poprawek po autoryzacji, nie wiedział o zmianie, zapamiętał wersję z dyskusji - z "faszyzmem".
Prawie 10 lat później, w wywiadzie dla DZIENNIKA z lipca 2007 r. na temat sporu o modernizację Polski, przywołał słowa naczelnego "Wyborczej". Gowin powiedział m.in. . I dodał, że to "uświadomiło mi skalę oderwania od rzeczywistości środowiska <Gazety>".
Za te słowa . Oskarżył go też o naruszenie dóbr osobistych i narażenie jego wizerunku jako redaktora naczelnego. Jako zadośćuczynienia domagał się przeprosin oraz 10 tys. zł na cel społeczny.
Gowin bronił się, powołując się na zasadę wolności słowa. Tłumaczył, że Michnik zmienił "faszyzm" na "apartheid" przy autoryzacji. Przytaczał też definicje z podręczników doktryn politycznych, w których "apartheid" jest traktowany jako jedna z postaci "faszyzmu".
Sąd nie wezwał na przesłuchanie żadnego z uczestników debaty, bo ci twierdzili, że było to tak dawno, iż nie pamiętają szczegółów. Jedynym, któremu utkwiła w pamięci ta wymiana zdań, był Zbigniew Romaszewski, ale nie na tyle dokładnie, aby zdecydował się zeznawać pod przysięgą.
Sąd okręgowy oparł się więc na zapisie dyskusji wydrukowanej w "Znaku" i wywiadzie z DZIENNIKA z 2007 r. oraz zeznaniach dwóch uczestników sporu. Uznał rację Michnika i nakazał Gowinowi przeproszenie go na łamach DZIENNIKA oraz wpłatę 3 tys. zł na cel dobroczynny.
W grudniu sąd nie tylko podtrzymał wyrok pierwszej instancji, ale podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 9 tys. zł, dając termin realizacji wyroku do 31 grudnia.