W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o zaniechaniu ścigania za niektóre czyny związane z organizacją wyborów prezydenckich zarządzonych na 10 maja 2020 r. autorstwa posłów PiS.
Poseł PiS: Projekt jest aktem dziejowej sprawiedliwości
O poparcie tej propozycji apelował do posłów PiS polityk tej formacji Krzysztof Lipiec. Jak przekonywał, projekt "jest aktem dziejowej sprawiedliwości wobec tych samorządowców, którzy realizowali "działania oparte o ochronę konstytucyjnych wartości, jakimi są na pewno: ochrona zdrowia (...), ciągłość władzy Rzeczypospolitej, szczególnie w kontekście urzędu prezydenta RP". Wskazywał m.in., że 2020 rok to był czas "szalejącej pandemii".
- powiedział poseł PiS, dodając, że "to są rzeczy niedopuszczalne". - oświadczył.
"Sądy te bez wyraźnych podstaw prawnych orzekały o przekroczeniu uprawnień"
Nawiązując do treści projektu wskazywał, że "rzecz dotyczy tego, by te postępowania, które są wszczęte, były umorzone oraz wobec tych postępowań, które są w przygotowaniu, by sądy nie wszczynały tych postępowań. I urzędy prokuratorskie również". Jak tłumaczył, chodzi także m.in. o to, by w przypadku prawomocnych wyroków w tych sprawach "te orzeczenia uległy zatarciu z mocy prawa".
Reprezentująca wnioskodawców Anna Milczanowska (PiS) przekonywała, że "działanie nakierowane na realizację konstytucyjnych obowiązków nigdy nie może być interpretowane jako niezgodne z prawem, tym bardziej jako naruszające samą ustawę zasadniczą". - dodała. - oceniła, dodając, że te orzeczenia sądów "nie mogą być uznane za sprawiedliwe społecznie".
Poseł KO wnioskował o odrzucenie projektu
O odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu wnioskował z kolei Waldy Dzikowski (KO). Jak mówił, projekt słusznie nazywany - jego zdaniem - "projektem bezkarność plus" - "nie ma nic wspólnego z prawem i konstytucją". Poseł KO zwrócił uwagę, że we wstępie do projektu napisano, że państwo ma konstytucyjny obowiązek dbania i troski o bezpieczeństwo. - stwierdził.
Jak mówił, projekt ten "mija się kompletnie z prawdą, jest zaprzeczeniem procesu dobrej legislacji oraz tak naprawdę burzy całkowicie i niszczy trójpodział władzy". - stwierdził.
- zaznaczył.- powiedział.
Sejm w listopadzie miał się zająć projektem PiS
Na początku listopada Sejm miał zająć się projektem PiS ws. legalności przekazania przez władze samorządowe danych wyborców Poczcie Polskiej przed wyborami prezydenckimi zarządzonymi na 10 maja 2020 r., w czasie pandemii COVID-19, jednak marszałek Sejmu Elżbieta Witek podjęła decyzję o skreśleniu go z porządku obrad. Złożony we wtorek projekt ustawy o zaniechaniu ścigania za niektóre czyny związane z organizacją wyborów prezydenckich, zarządzonych na 10 maja 2020 r., zakłada, że nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza "o czyn popełniony w czasie obowiązywania stanu epidemii" polegający na przekazaniu operatorowi pocztowemu spisu wyborców w związku z zarządzonymi wyborami na urząd prezydenta.
Kolejny artykuł mówi, że orzeczone prawomocnie środki karne, środki kompensacyjne oraz środki związane z poddaniem sprawcy próbie, niewykonane w całości lub w części, nie podlegają wykonaniu. Nie podlegają również wykonaniu orzeczone prawomocnie nieuiszczone w całości lub w części koszty postępowania. - czytamy w projekcie.
W projekcie zapisano też, że koszty i opłaty związane z wykonaniem tej ustawy ponosi Skarb Państwa.
Wybory prezydenckie miały się odbyć 10 maja 2020 r., w czasie gdy trwała epidemia COVID-19. Rządzący zaplanowali, że w tej sytuacji wybory odbędą się wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia tamtego roku o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów na prezydenta zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Ostatecznie jednak ustawa ta weszła w życie dopiero 9 maja, a wybory zostały przesunięte. Wcześniej wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze. Ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska, posługująca się spisami wyborców pozyskanymi od władz lokalnych.
Wobec samorządowców, którzy przekazali wtedy spisy wyborców Poczcie Polskiej, składane były zawiadomienia do prokuratur, w których wskazywano na możliwe przekroczenie uprawnień przez organy wykonawcze gmin. W marcu 2022 r. Sieć Obywatelska Watchdog Polska podała, że zapadł pierwszy wyrok w jednej z rozpoczętych w ten sposób spraw - Sąd Rejonowy w Wągrowcu uznał, że wójt gminy Wapno przekroczył uprawnienia i działał bez podstawy prawnej, przekazując dane wyborców.
Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka