Dziennik Gazeta Prawana logo

Politycy ostrzą sobie zęby na NIK

13 lipca 2009, 11:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Politycy ostrzą sobie zęby na NIK
Inne
Posłowie chcą zmienić zasady funkcjonowania Najwyższej Izby Kontroli. Jednak w projekcie znalazło się kilka kontrowersyjnych zapisów, które mogą doprowadzić do upartyjnienia NIK. Projekt znacząco wzmacnia uprawnienia marszałka Sejmu. Jest pomysł, by to właśnie marszałek mógł wybrać wiceprezesów Najwyższej Izby Kontroli.

Projekt nic nie mówi, jakie kryteria wiceprezesi mieliby spełniać. Także marszałek miałby wybrać specjalnego "zewnętrznego audytora", który kontrolowałby finanse oraz metody pracy NIK. Niektóre propozycje budzą zastrzeżenia nie tylko prawników, ale też części posłów.

"Nowelizacja jest konieczna. Bo obecna ustawa jest starsza niż znowelizowana konstytucja. Dlatego trzeba ją dostosować do konstytucji" - mówi poseł SLD Janusz Krasoń. I podkreśla, że w 90 proc. projekt ustawy jest dobry. Jednak ostatnio pojawiły się zapisy, których SLD poprzeć nie może. Prowadzą one do tworzenia przesadnych instrumentów, które stwarzają szansę, by NIK był podporządkowany większości rządzącej. Może to prowadzić do przesadnego upolitycznienia NIK" - mówi Krasoń.

>>>NIK oskarża Ewę Kopacz. Chodzi o 300 mln zł

p


Pamiętajmy, że prezes NIK jest w myśl konstytucji osobą apolityczną, czyli niezależną od aktualnej większości parlamentarnej. Stąd też jego kadencja nie pokrywa się z kadencją Sejmu. Celem NIK jest sprawowanie kontroli w sposób obiektywny, niezwiązany z aktualnymi interesami politycznymi. Dlatego należy bardzo powściągliwie ingerować w strukturę wewnętrzną NIK. NIK nie może stać się instrumentem do prowadzenia bieżącej gry politycznej. Konstytucja nie przewiduje innych form kontroli nad działalnością kontrolną Najwyższej Izby, jak tylko rozpatrzenie sprawozdania przez Sejm. Nie przewiduje żadnego audytu zewnętrznego. Wprowadzenie nowych rozwiązań tego rodzaju budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucji. Nie wiadomo też, jak ten audyt miałby wyglądać w praktyce, co miałby kontrolować. Np. czy miałby dotyczyć częstotliwości kontroli przeprowadzanych, powiedzmy, w przemyśle zbrojeniowym, czy nie. Bo można powiedzieć w rezultacie audytu, że NIK np. niegospodarnie wydawał pieniądze, bo kontrolował przemysł zbrojeniowy już dwa razy, a wystarczyło raz. Albo że NIK za bardzo kontroluje Ministerstwo Kultury. Czyli można by w ten sposób wpływać na funkcjonowanie Najwyższej Izby Kontroli. Poza tym, kto ma przeprowadzać audyt? Firma prywatna? To byłoby bardzo wątpliwe. Ta sama firma mogłaby np. być jednocześnie zaangażowana w konkretne interesy związane z gospodarką. Konstytucja stanowi, że NIK przedkłada Sejmowi roczne sprawozdanie ze swojej działalności. Tylko Sejm jest konstytucyjnie umocowany do przeprowadzenia audytu dotyczącego Izby.


Wydaje mi się, że to rozwiązanie idzie zbyt daleko jeśli chodzi o relacje między NIK a Sejmem i kształtuje podległość, która jest sprzeczna z ustrojowym usytuowaniem NIK. To, że Izba podlega Sejmowi nie oznacza, że podlega mu organizacyjnie i że marszałek Sejmu może decydować o składzie kierownictwa. Takie rozwiązanie ograniczałoby konstytucyjną pozycję prezesa NIK. Bo prezes dostałby do współpracy wiceprezesów, którzy mogliby być związani politycznie z większością parlamentarną. Jest to ryzykowne z punktu widzenia możliwości działania opozycji. Takie zmiany wzmocniłyby nadmiernie uprawnienia marszałka wobec NIK.


Rozsądek jest bardziej istotny niż wymagania określone w przepisach. Należy założyć, że władze publiczne działają w granicach rozsądku. Ktoś, kto nie ma wykształcenia wyższego, nie będzie proponowany na stanowisko wiceprezesa. Choć może byłoby dobrze doprecyzować te wymagania w ustawie. Wiceprezesami NIK powinny być osoby spełniające najwyższe wymagania stawiane urzędnikom, ale przede wszystkim - osoby mądre.


Prezes może zostać odwołany także wtedy, kiedy np. zostanie skazany prawomocnym wyrokiem. Wiceprezesi też powinni być w ten sposób odwoływani. Nie może być tak, że się ich odwołuje, jak komuś przestaną się podobać.


Owszem. Ja mówię o potrzebie dania gwarancji wiceprezesom, że będą niezależni, że nie będzie ich można odwoływać, ale przy utrzymaniu obecnej formuły. Czyli bez tego przepisu, który stanowiłby, że marszałek Sejmu może wiceprezesów wyznaczyć. Bo jeśli marszałek wyznaczy prezesowi wiceprezesów, których nie można usunąć, to prezes jest bezradny. I może się zdarzyć tak, że trzech wiceprezesów wobec prezesa codziennie będzie stosowało mobbing. I mogą tak mu obrzydzić urzędowanie, że prezes sam zrezygnuje ze swojej funkcji. Tu jest zatem zagrożenie nadmiernego osłabienia konstytucyjnej pozycji prezesa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj